
Po raz ostatni wrócono do tego dzieła w lutym 2007 roku, przy okazji debaty na forum Rady Miejskiej nad przyznaniem jej redaktorowi, Kazimierzowi Ostrowskiemu, tytułu Honorowego Obywatela Chojnic. W przedmowie do drugiego wydania burmistrz Arseniusz Finster napisał m.in.: „Jest to zbiorowe dzieło grona historyków, ujmujące w sposób syntetyczny przeszłość miasta, wolne od ideologicznych zniekształceń i dozoru cenzury.” Uważam, że nie ma racji, jeśli chodzi o autora części, w której omówiony jest okres PRL i III RP. Dowody poniżej.
Co wydarzyło się w 1945 r.?
Rozdział dotyczący wydarzeń związanych z datą 14 luty 1945 został znacznie rozbudowany, i bardzo dobrze. Wprowadzone zostało jednak także kilka zmian, w porównaniu do I wydania. Określenie „radość z bliskiego wyzwolenia” zastąpiło „bojaźń przed bliskim spotkaniem z sowietami”; „pierwsze spotkania z wyzwolicielami” ustąpiło miejsca „pierwsze spotkania z czerwonoarmistami”. Fragment wspomnień Zbigniewa Steinke, który kończył się zdaniem „I tak zaczęło się wyzwolenie.”, zastąpiono innym, tego samego autora. Tam tego niewygodnego słowa nie ma.
Na skróty przez PRL
Kolejny rozdział, to „Pełnia i schyłek PRL (1950 – 1990)”. Na stronie 660 dopisano (po informacji o wyborze w dniu 31.05.1954 nowego I sekretarza KM PZPR) spory fragment nowego tekstu. Zaczyna się on od zdania „Działalność MRN w latach 40. i pierwszej połowie lat 50. charakteryzowała się nie tylko aprobatą dla nowego ustroju, ale wręcz wiernopoddańczym stosunkiem wobec reżimowych władz.” Teza prawdziwa, ale przymiotnik „reżimowych” brzmi trochę dziwnie. Szczególnie, że kiedyś przeglądając roczniki Gazety Pomorskiej z czasów PRL, natknąłem się na relację z plenum Komitetu Miejskiego PZPR w Chojnicach. Jednym z mówców na plenum wymienionych w relacji podpisanej przez (ko) jest Kazimierz Ostrowski. Opis obchodów świąt, w rodzaju 1 maj czy 22 lipiec, w „Dziejach Chojnic” z 2010 został znacznie rozbudowany. Nowy fragment zaczyna się od słów: „Tym bardziej niewiarygodna była wszechobecna propaganda w prasie…”. Bardzo słuszna uwaga. Nie zabrakło i takiego spostrzeżenia dotyczącego manifestacji na Rynku: „Po odegraniu hymnu i międzynarodówki zebrani słuchali przemówienia (najczęściej nie słuchali) I sekretarza KC PZPR oraz lokalnego dygnitarza partyjnego (lub FJN).” Ponowne zdziwienie, gdyż w czytelni jest nadal „Kronika dziejów miasta 1275 – 1975” autorstwa Witolda Looka oraz Kazimierza Ostrowskiego. Na stronie 123 tej książeczki znalazłem takie zdanie: „W celu wydania monografii (chodzi o „Chojnice. Dzieje miasta i powiatu” – JE) istniał od 1967 roku społeczny komitet złożony z działaczy Powiatowego Komitetu FJN pod przewodnictwem Kazimierza Ostrowskiego”.
Canossa w Chojnicach
Okres od Sierpnia 80 do Grudnia 81 również, co trzeba pochwalić, powiększył objętość. Tylko dlaczego nazwisko „Ludwik Gólski” prawidłowo podane w 2003, teraz brzmi „Ludwik Górski”? Może to odwet (mam nadzieję, że przypadkowy) za całokolumnową polemikę „ofiary” w Czasie Chojnic, która także znajduje się w Zeszytach Chojnickich nr 20 z 2005 roku. Pojawiły się nie tylko ciekawe uzupełnienia warte pamięci, ale i taki komentarz: „Osobliwe rozumienie niezależności – pod kierownictwem partii!”. Wcześniej jest wypowiedź Stefana Polasika, I sekretarza KM PZPR i przewodniczącego MRN, na sesji rady z 19.09.1980, na temat niezależnych związków zawodowych. W jeszcze jednym miejscu po wystąpieniu tej samej osoby (z konferencji PZPR z 2.06.1981) dodał nowe zdania: „…została zawarta zdumiewająca diagnoza, która świadczy, iż aparat partyjny nadal nie pojmował, że masowy ruch społeczny „Solidarności” skierowany jest właśnie przeciw dominacji partii.” Trafne spostrzeżenie, droga do Canossy wymaga przecież poświęceń.
Do trzech razy sztuka?
Ostatnim rozdziałem, któremu chciałbym poświęcić trochę miejsca, jest „W III Rzeczypospolitej” – dział „Odrodzenie samorządu”. Trochę niezręcznie mi o tym pisać, bo w latach 1994 – 2002 oraz 2004 – 2006 byłem miejskim radnym. Na dodatek, jak trafnie zauważył w Bedekerze Kazimierz Ostrowski, w 1994 wybrano mnie radnym z najmniejszym poparciem wyborców, ale zaryzykuję. W zasadzie mógłbym powtórzyć w całości list, który zamieścił Czas Chojnic w nr z 12.02.2004 roku. Nadal nie ma składów Rady Miasta z II i III kadencji, pozostałe są. Ponad połowa miejsca poświęconego na kadencję 1994 – 1998 zajmuje opis jednego wydarzenia – opinia RM w sprawie przynależności Chojnic do województwa pomorskiego. Wciąż są w tym miejscu sformułowania „niegodziwy postępek”, „znamienny incydent”. Jako warty dodania uznał autor fakt faksowania „fałszywego oświadczenia”. Stanowisko Rady także było faksowane, i co z tego? Za nieistotne Kazimierz Ostrowski uznał podanie informacji, że kilka tygodni później wojewoda Teresa Piotrowska uchyliła tę uchwałę (wniosek?), gdyż nie powinna być podejmowana w głosowaniu tajnym. Notabene, byłem jedynym radnym, który przed głosowaniem mówił o niedopuszczalności tego trybu. Jedna jedyna uwaga została częściowo zaaprobowana przez Kazimierza Ostrowskiego. Zmienił opis sylwetki Zbigniewa Muchowskiego, który był w 1990 jedynym radnym wybranym spoza „Solidarności”. Nie jest już przedstawicielem „postkomunistycznej SdRP”, a „postkomunistycznej lewicy”.
Mam prośbę do redaktora „Dziejów Chojnic”. Jeśli zamierza polemizować ze mną, proszę to uczynić na naszych „łamach” i nie w stylu, który zademonstrował w „Gazecie Pomorskiej” z 11.03.2004, odpowiadając Ludwikowi Gólskiemu na tekst w Czasie Chojnic. To, co napisałem wyżej, nie jest „mitotwórczą fantazją” czy „rzekomo historyczną informacją”.
Jerzy Erdman
Opinia zawarta w artykule wyraża pogląd autora i nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji portalu.
odpowiedz