Burmistrz rozwiewa wątpliwości wokół spalarni

Podczas ostatniej konferencji prasowej w Urzędzie Miejskim w Chojnicach, która odbyła się 10 kwietnia, wrócił temat budowy spalarni odpadów przy ZZO Nowy Dwór.

Burmistrz jest zdecydowanym zwolennikiem budowy instalacji termicznego przekształcania odpadów. Inwestycja m.in. pozwoli na zagospodarowanie tzw. balastu, za którego składowanie miasto musi obecnie płacić.   |  fot. ilustrac./red.

Burmistrz Arseniusz Finster przekonywał, że nowoczesna spalarnia nie jest zagrożeniem dla mieszkańców, a wokół całego przedsięwzięcia narosło zbyt wiele emocji i uproszczeń. Finster podkreślał, że dyskusja o spalarni powinna opierać się na faktach, a nie na wyobrażeniach czy strachu. Jak mówił, w Europie Zachodniej tego typu instalacje funkcjonują nawet w centrach miast i nie budzą takich kontrowersji jak w Polsce. Burmistrz zwrócił uwagę, że część przeciwników inwestycji ogranicza się do prostych, emocjonalnych przekazów, które z rzeczywistością technologiczną mają niewiele wspólnego.

– Trzeźwo myślący ludzie, opierający się na racjonalnych, naukowych argumentach, wiedzą, że takie spalarnie nie są trujące. Na zachodzie Europy tego typu instalacje są nawet w miastach – mówił Arseniusz Finster. – Chętnie zabierzemy na wycieczkę nawet do Kopenhagi przeciwników spalarni, ale na razie nie ma chętnych. Ci ludzie ograniczają się do malowania czarnych kominów z czarnym dymem na plakatach. Włodarz Chojnic nie ukrywał, że z częścią przeciwników inwestycji trudno dziś znaleźć wspólny język. Jego zdaniem nie zmienią oni swoich poglądów bez względu na przedstawiane argumenty. Dlatego, jak podkreślał, trzeba rozmawiać przede wszystkim z mieszkańcami miasta i gminy, pokazując zarówno naukowe, jak i ekonomiczne uzasadnienie budowy spalarni.

Jednym z najważniejszych argumentów, jakie padły podczas konferencji, była kwestia produkcji ciepła. Burmistrz poinformował, że miasto analizowało ten temat wspólnie z projektantem spalarni, Zbigniewem Jaworskim. Z wyliczeń ma wynikać, że latem ciepło wytwarzane przez instalację mogłoby wystarczyć do zaspokojenia potrzeb Chojnic. – Moc 5 MW jest wystarczająca dla miasta. Zgadzam sie z panem Jankowskim, prezesem ZZO, że kotłownia SEC przy ulicy Ceynowy, produkuje więcej zanieczyszczeń niż spalarnia – zapewniał Finster. 

Burmistrz odniósł się także do problemów infrastrukturalnych, które w ostatnich tygodniach stawiały pod znakiem zapytania dalsze losy inwestycji. Chodzi o oczekiwania ENEI, by udziałowcy ZZO sfinansowali rozbudowę Głównego Punktu Zasilającego przy ul. Przemysłowej za około 16 mln zł. Finster zapowiedział wprost, że na taki wariant nie ma zgody.

– Nie będziemy inwestowali naszych pieniędzy w cudzą infrastrukturę – mówił burmistrz. – Ale mamy już inne wyjście. Możemy podłączyć się do istniejącego i gotowego na nasze przyjęcie punktu zasilającego w Rychnowach, którego właścicielem jest nie ENEA, z którą nie ma rozmowy, tylko Energa. Jak zaznaczył, pojawienie się tej alternatywy to już jeden z pierwszych efektów działań podjętych przez władze miasta i posła KO Stanisława Lamczyka. W ocenie burmistrza oznacza to, że inwestycja nadal ma realne szanse powodzenia, mimo wcześniejszych obaw związanych z kosztami zasilania.

Finster stanowczo odrzucił też argument, że uruchomienie spalarni automatycznie przełoży się na wzrost opłat za śmieci w mieście i gminie. Według niego może być wręcz odwrotnie. Dziś samorządy wydają rocznie około 12 mln zł na utylizację odpadów w zewnętrznych instalacjach, między innymi w cementowniach. Po uruchomieniu spalarni te środki mogłyby pozostać w lokalnym systemie jako finansowy bufor bezpieczeństwa. - Patrząc z drugiej strony, co się stanie, jeśli koszt odbioru frakcji RDF wzrośnie? Okaże się, że będziemy płacić za śmieci nie 32 zł, tylko 64 zł miesięcznie? Spalarnia sprawi, że te śmieci spalimy u siebie - tłumaczył włodarz miasta. - Zamkniemy w ten sposóbcaly obieg odpadów. mamy składowisko, sortownię, linię do produkcji RDF a teraz pora na spalarnię.

Władze miasta chcą budować narrację wokół spalarni nie na emocjach, lecz na argumentach technologicznych, energetycznych i finansowych. To właśnie one mają przekonać mieszkańców, że inwestycja w Nowym Dworze może być nie tylko elementem nowoczesnego systemu gospodarki odpadami, ale także sposobem na większą stabilność kosztów w przyszłości.

TAF. Fot. Rmak