„To techniczne rozwiązanie na przyszłość”

Burmistrz Arseniusz Finster na dzisiejszej (27.02.) konferencji argumentował, że budowa spalarni odpadów w Nowym Dworze jest kluczowa dla stabilizacji cen odbioru śmieci oraz bezpieczeństwa energetycznego regionu.

Burmistrz Arseniusz Finster argumentuje, że budowa Instalacji Termicznego Przekształcania Odpadów dla miasta i regionu to „być albo nie być”.   |  fot. arch/red.

Spalarnia ma pełnić funkcję elektrociepłowni, dostarczając energię cieplną do miejskiego systemu ciepłowniczego. Według włodarza pozwoli to na obniżenie lub utrzymanie stabilnych cen ogrzewania w Chojnicach. Poruszony temat był niejako odpowiedzią w odniesieniu do konsultacji w sprawie budowy Instalacji Termicznego Przekształcania Odpadów Komunalnych, które odbyło się w czwartek, 19 lutego w Ogorzelinach. - Miasto Chojnice jest największym udziałowcem ZZO Nowy Dwór. Mamy 27% udziału. Gmina ma 11%. Wszyscy samorządowcy tworzący Zgromadzenie Wspólników są zgodni, że jest potrzeba budowy tej instalacji termicznego przetwarzania odpadów, potocznie nazywaną spalarnią. Jesteśmy przekonani i nie ma wśród nas osoby,  która myślałaby inaczej – poinformował burmistrz.

- To jest po pierwsze. Po drugie brałem udział w spotkaniu w Ogorzelinach. Wyszedłem z tego spotkania po dwóch godzinach, ponieważ nikogo nie obrażam, ale dyskusja, te wystąpienia były dla mnie pozbawione merytoryki, co naukowo i empirycznie mogę udowodnić. Zapowiadam, że specjalnie przygotowaliśmy w Urzędzie Miejskim film, który powstał na kanwie scenogramu wystąpień w Ogorzelinach. Konfrontujemy to, co tam powiedziano z źródłami naukowymi, ze źródłami, które opisują w sposób prawdziwy rzeczywistość. Nie mam żadnej fobii tutaj, tylko po prostu opisują rzeczywistość – dodał.

- Ja wystąpiłem i mówiłem o synergii, bo o to poprosił mnie Pan Wójt. Mówiłem, że miasto oczyszcza pół miliona ścieków mieszkańców gminy. To jest 1500 metrów sześciennych na dobę i to też wprowadza pewne uciążliwości dla mieszkańców miasta, tak jak pewne  uciążliwości dla mieszkańców okolicznych miejscowości prowadza ZZO Nowy Dwór. Poza sporem latają gawrony, latają kruki, są uciążliwości zapachowe i temu trzeba przeciwdziałać. Chciałbym zacytować kilka rzeczy, do których się odniosłem. Film będzie zamieszczony na swoich profilach, zamieścimy go na profilu miejskim i to nie jest konfrontacyjny film. To jest film edukacyjny – poinformował włodarz.

- Na zebraniu w Ogorzelinach było wystąpienie Pani Marzenny Osowickiej, która mówiła o zbiorników wód oligoceńskich, że on teraz będzie zagrożony itd. Spalarnia powstaje nad strategicznym zbiornikiem wód podziemnych. Spalarnia odpadów nie jest składowiskiem,  nie dochodzi do infiltracji odcieków do gruntu, proces spalania odbywa się w szczelnych halach technologicznych, instalacja nie generuje podcieków, ani ścieków przenikających do gruntu. Nie wywołuje żadnego zagrożenia dla zbiornika wód podziemnych. To jest odpowiedź naukowa. W wyniku spalania nie powstają żadne rzeczy, które przesiąkają do gruntu. Większym zagrożeniem dla wód oligoceńskich jest ta piramida, która tam już jest, ale my ją monitorujemy – dodał.

- My dbamy o to, żeby te odpady, które są składowane w tej kwaterze nie wpływały na wody oligoceńskie, ale o tym nie rozmawialiśmy. Rozmawialiśmy o spalarniach. Spalarnia będzie emitować rakotwórcze (substancje. Otóż nie. Emisja dioksyn będzie wynosić jedną dziesiątą dopuszczalnej normy. Jedną dziesiątą. Proces spalania odbywa się w temperaturze wyższej niż 850 stopni, co zapewnia rozkład związków toksycznych. W Polsce nie wykazano zwiększonej zachorowalności w otoczeniu działających spalarni. Na przykład w Krakowie, Poznaniu, Koninie nowoczesne spalarnie emitują wielokrotnie mniej zanieczyszczeń niż stare piece węglowe. Instalacje w Nowym Dworze można porównać do tak zwanych dwóch kopciuchów domowych. To jest sprawdzone, zmierzone. Nie ma nad czym dyskutować – przekazał.

- A takie tam dyskusje, że trzeba utrzymać 850 stopni, że są trzy palniki, trzeba olej uruchomić, to też jest naukowo udowodnione, że nie, bo proces spalania jest procesem ciągłym. Chcąc produkować ciepłą wodę do systemu grzewczego w mieście, to ta instalacja musi chodzić cały czas. Obawa uciążliwości zapachowej to również mit, ponieważ nowoczesne instalacje pracują na podciśnieniu. Powietrze z hali trafia bezpośrednio do pieca jako powietrze spalania. Odpady magazynowane są w zamknięciu. Spalarnia eliminuje konieczność magazynowania frakcji kalorycznej na hałdach, co zmniejsza źródło odorów. W wielu miastach, np. w Olsztynie, instalacje funkcjonują w pobliżu zabudowy mieszkaniowej bez uciążliwości zapachowej. I tam był taki argument, że niech sobie pan burmistrz zbuduje tą spalarnię w mieście – kontynuował burmistrz. 

- Dobry argument. Bardzo chętnie, tylko jak to zrobić? Zawieźć śmieci do ZZO Nowy Dwór, posegregować je i z powrotem wywieźć w inne miejsce, gdzie będziemy spalać. Oczywiście wtedy byłby niższy koszt budowy ciepłociągu, ale ten koszt budowy ciepłociągu nie jest wcale taki wysoki, jak można byłoby się spodziewać. Ryzyko importu odpadów. No tutaj albo wierzymy panu wójtowi i dziesięciu samorządowcom, albo nie wierzymy. Jeżeli produkujemy 17,5 tysiąca ton odpadów, które można spalić, to będziemy produkować jeszcze więcej. Moim zdaniem powinniśmy zrobić instalację na 20 tysięcy, żeby mieć pewien margines, ale my robimy tylko na swoje odpady, więc jakie jest ryzyko odpadów innych?

 - Jak mniej spalimy? Samochód w ograniczeniu do 130 nie pojedziemy 150, pojedziemy tylko 130. Ciepło ma trafić do miasta, a instalacja powstaje na wsi. Tutaj wyjaśnię, to ciepło też może trafić na wieś, tylko, że trzeba mieć w głowie rachunek ekonomiczny. Jeżeli się pojawi jakiś inwestor, na przykład w otoczeniu, który będzie potrzebował ciepło technologiczne, to my to ciepło jesteśmy w stanie temu inwestorowi podać. Co do podejrzenia, że decyzje już zapadły? Procedury administracyjne zostały przeprowadzone zgodnie z prawem, dokumentacja była publicznie dostępna. Sam fakt kontrowersji nie oznacza naruszania procedur. Procedury przetargowe są warunkowe i zależne od uzyskania ostatecznej decyzji. To standardowa praktyka przy inwestycjach współfinansowanych ze środków publicznych.

 - Tutaj ja zostałem też oskarżony przez pana Krzoskę, że powiedziałem coś takiego, że to już jest rozstrzygnięte i tak dalej. Ja powiedziałem na konferencji prasowej, że wybraliśmy inżyniera kontraktu, ale on jest wybrany warunkowo. Jeżeli nie dojdzie do budowy spalarni, to ten inżynier kontraktu nie będzie pracował. Nie sposób rozstrzygnąć przetargu na budowę spalarni, a potem wybrać inżyniera kontraktu. To musi być najpierw inżynier kontraktu, który uczestniczy w postępowaniu przetargowym, odpowiada na pytania o PFU i tak dalej, i tak dalej. Brak pełnego raportu o oddziaływaniu na środowisko. I tutaj uwaga. Prawo przewiduje, że raport o oddziaływaniu  na środowisko sporządza się, gdy organ uznał taką konieczność.

Jedynym organem, który uznaje konieczność raportu jest Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Jak ona powie, musi być raport, to musi być. - Natomiast Wody Polskie i Sanepid, jeżeli dają opinię, że ma być raport, to nie musi być raport. Takim organem jest RDOŚ. Ten organ uznał, że nasze przedsięwzięcie nie wymaga pełnej procedury raportowej. Decyzja została wydana zgodnie z obowiązującymi przepisami. Instalacja, którą budujemy, podlega jednemu z najbardziej restrykcyjnych reżimów środowiskowych Unii Europejskiej.

Więcej w relacji video.

(red.)