Spór na sesji rady miasta. Chodzi o nagrywanie radnych przez burmistrza

Sprawa kamery zamontowanej na stole poniżej Prezydium Rady Miejskiej wywołała już na początku dzisiejszej sesji (18.05) awanturę, która zdominowała dyskusję. Spór dotyczy rzekomego prewencyjnego nagrywania radnych na polecenie burmistrza.

Radni podczas pełnienia funkcji publicznych na sesji nie mogą zasłaniać się brakiem zgody na rejestrację ich wizerunku czy głosu. Przepisy chroniące prywatność nie mają w tym miejscu zastosowania.   |  fot. ilustrac./TAF.

- Stała się rzecz niebywała. Byliśmy nagrywani w trakcie przerwy w obradach, a Pan burmistrz mówi, że jest inaczej. Są dziennikarze, którzy widzieli, czy te urządzenie było włączone, czy wyłączone. Te urządzenie na poprzedniej sesji nie było podłączone do prądu. Wtedy, kiedy działało, było podłączone do prądu – zaznaczył radny Kamil Kaczmarek. - Na koniec obrad podszedłem te urządzenie dookoła i widziałem, że jest wciąż w czynnym trybie nagrywania z wieloma godzinami nagrania na wyświetlaczu. Pan burmistrz w tej chwili sobie z nas żartuje, obracając tą kamerę.

- To jest kamera 360 stopni. Nagrywa dookoła, więc ustawienie jej w ten sposób nie powoduje, że pani Marzenna Ossowicka, pan Marcin Gruchała, pan radny Januszewski nie są nagrywani. To jest wniosek o przestrzeganie porządku obrad i przestrzeganie. Składam wniosek o przestrzeganie prawa, bo statut nie może być ponad prawem, albo mieć zapisy niezgodne z obowiązującym prawem. Prawo zabrania nagrywania osób bez ich wiedzy i pod nieobecność osoby nagrywającej. Jeżeli pan burmistrz ma ochotę takie zabawki eksponować, to żeby informował nas, że to robi.

- Moja prośba jest taka, żeby pan przewodniczący informował nas o tym, że tego typu procedery mają miejsce albo żeby takie urządzenia nie przebywały na stole prezydialnym w trakcie przerw i w trakcie obrad, bo ma to charakter łamania prawa i nie powinniśmy być w ten sposób traktowani jako radni, którzy mają prawo do tego, żeby w przerwach obrad wykonać służbowy telefon, prywatny telefon, prowadzić rozmowy dotyczące pracy radnego w sposób poufny. My tu naprawdę nie mamy niczego do ukrycia, ale chcemy wiedzieć, kiedy możemy prywatnie porozmawiać z naszymi dziećmi czy przyjaciółmi i kiedy możemy porozmawiać o sprawach klubowych, czy nasz klub jest uznawany czy nieuznawany przez koalicję rządzącą - kontynował radny Kaczmarek.

- Jeżeli mamy przestrzegać prawa, to albo kamera znika, albo towarzyszy państwu radnym koalicyjnym w pokoju radnego, a my tutaj prowadzimy dalej transmisję z kamery, która tutaj jest. Nie ma najmniejszego problemu, albo jedno, albo drugie. Nie ma tutaj pola na wyjście numer trzy. Ze stanowiskiem nie zgodził przewodniczący Rady Miejskiej - Szanowny panie radny, nie zgadzam się z panem. Zawsze jest wyjście numer trzy. Jeżeli państwo wybiorą się na rozmowę we własnym gronie w salce radnego, która była na początku państwu udostępniona w ratuszu z tego, co mi wiadomo, to nikt tam z pewnością nie będzie państwa nagrywał. Radny wykonując swój mandat i swój obowiązek ma prawo być nagrywany. Myślę, że są do tego odpowiednie organy, które mogą rozstrzygnąć pana radnego wątpliwości – dodał Maciej Bonna.

Radny kontynuował - wszyscy jesteśmy świadomi, że jesteśmy nagrywani, ale za pomocą tych mikrofonów i tej kamery, a nie w sytuacji, w której zostawiacie państwo włączone, podłączone do sieci i rejestrujące urządzenie i wychodzicie i nikt nas o tym nie informuje. W związku z tym wnioskuję o to, żeby kamera sferyczna, która została umieszczona albo była zabierana przez pana burmistrza w trakcie przerw albo po prostu zniknęła z tego pomieszczenia, bo to z czym mieliśmy do czynienia dwie sesje temu, było rażącym nadużyciem zaufania, a w moim mniemaniu miało charakter przestępczy po prostu i tego typu sytuacje nie powinny mieć miejsca. Chciałbym poznać imię i nazwisko osoby, która to urządzenie podsłuchowe, bo taki miało charakter w trakcie przerw umieściła i kto tą osobę kryje?

Do dyskusji nawiązał Robert Wajlonis Dyrektor Generalny w Urzędzie Miejskim, prawnik, radca prawny. -  Obrady Rady Miejskiej w Chojnicach, jak i wszystkich jednostek samorządu terytorialnego w Polsce, są obradami jawnymi, czego dowodem jest między innymi zapis ustawowy nakazujący transmisję na żywo. W każdej chwili, w każdym momencie) każdy może utrwalić przebieg obrad, czy za pomocą nagrywania głosu, czy obrazu, czy obydwu tych elementów łącznie. 

- Tutaj nie ma żadnego łamania prawa, jeśli chodzi o nagrywanie obrad, rady, czy też ewentualnie posiedzeń komisji za jednym małym wyjątkiem, gdzie zarówno rada, jak i komisje mogą na wniosek to nagrywanie o tyle ukrócić, jeżeli dotyczy to wrażliwych danych osobowych, jeżeli osoba nie będąca osobą publiczną nie wyraża zgody na utrwalanie jej wizerunku i rozpowszechniania tego wizerunku. W takiej sytuacji cała komisja, czy rada może podjąć taką decyzję, żeby w tym zakresie z uwagi właśnie na ochronę określonych dóbr, pewnych elementów nie utrwalać, czy nie rozpowszechniać. Ale to są ewidentnie wyjątkowe sytuacje. Co do zasady nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby nagrywać obrady sesji Rady Miejskiej – dodał.

(red.)