Spółdzielnia energetyczna zaczyna zarabiać dla gminy Chojnice

Pierwsze dwa punkty włączone do Spółdzielni Energetycznej Gminy Chojnice już przynoszą oszczędności. Szkoła Podstawowa w Nieżychowicach, gdzie działa instalacja fotowoltaiczna oraz przepompownia ścieków w Angowicach rozliczają energię między sobą.

Eko-synergia w gminie. Słoneczna nadwyżka ze szkoły w Nieżychowicach zasili lokalną przepompownię w Angowicach.   |  fot. google/maps

W skali roku na tych dwóch punktach gmina ma zaoszczędzić około 5 tys. zł. Po rozszerzeniu systemu oszczędności mogą być liczone w setkach tysięcy złotych rocznie. Pierwsze faktury pokazał podczas konferencji prasowej Janusz Szczepański, zastępca wójta gminy Chojnice. W czerwcu przepompownia w Angowicach zużyła około 1000 kWh energii. Na rachunku za energię i część opłat zmiennych pojawiły się jednak zera. Zostały tylko opłaty stałe.

Na tym polega działanie spółdzielni energetycznej. Energia wyprodukowana przez fotowoltaikę w jednym punkcie może być rozliczana z energią zużywaną przez inne obiekty należące do spółdzielni. Nadwyżka ze szkoły w Nieżychowicach może więc zostać wykorzystana przez przepompownię w Angowicach. Dzięki temu gmina ogranicza zakup prądu na zwykłych zasadach oraz część kosztów jego dystrybucji.

Różnicę najlepiej pokazują liczby. Gdyby energia z Nieżychowic została oddana do sieci poza spółdzielnią, w kwietniu gmina otrzymałaby za nią około 7 groszy za kWh. W ramach spółdzielni rozliczana jest po 45 groszy. Odbiorca z kolei nie musi kupować jej za około 60 groszy plus ponosić pełnych kosztów dystrybucji.

Docelowo skala ma być znacznie większa. Sama gmina ma około 170 punktów poboru energii, GZGK około 100, a GOK kolejnych 30. Do spółdzielni mają trafiać szkoły, świetlice, obiekty kultury, przepompownie i oczyszczalnie ścieków, stacje uzdatniania wody oraz inne budynki publiczne. Nowe źródła energii powstają także przy kolejnych inwestycjach. W planach są magazyny energii i większa farma fotowoltaiczna.

Droga do pierwszych rozliczeń była jednak długa. Dwa pilotażowe punkty zgłoszono już w ubiegłym roku, ale na efekty gmina czekała ponad rok. ENEA tłumaczyła opóźnienia brakiem odpowiednich systemów informatycznych. Zastępca wójta nie ukrywa, że jego zdaniem operator nie ma szczególnego interesu w przyspieszaniu zmian, bo spółdzielnia oznacza dla niego mniejsze wpływy z opłat dystrybucyjnych.

Teraz, gdy pierwsze faktury potwierdziły, że system działa, gmina chce szybko włączać kolejne punkty. - Wracamy do gry. Dobrze, że nie zrezygnowaliśmy w międzyczasie, bo już niektórym ręce opadały - mówił Janusz Szczepański. Co ciekawe, przygotowanie systemu kosztowało gminę do tej pory niewiele ponad tysiąc złotych. Było to możliwe dzięki zaangażowaniu pracowników urzędu, GZGK i GOK. Pierwsze oszczędności pokazują więc, że ten wydatek zwrócił się praktycznie od razu.

(TAF)