Sgraffito było dla nich bez tajemnic

27 maja w podziemiach kościoła gimnazjalnego można było poćwiczyć zapomnianą niemal sztukę ściennej dekoracji zwaną sgraffito. Na warsztaty zaprosiło stowarzyszenie Centrum Kultury Podziemia wraz z ChCK i z Jarosławą Pabich-Szmyt z ASP we Wrocławiu.

Zajęcia poprowadziła as. Jarosława Pabich-Szmyt z wydziału malarstwa wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych na podłożu specjalnie przygotowanym przez nią.   |  fot. CK Podziemia

Asystentka prof. Jarczewskiego na wydziale malarstwa ASP, tak jak i on sam ubolewa, że ścienne techniki dekoracyjne nie nęcą architektów, którzy poprzestają na tradycyjnych rozwiązaniach przyjętych w nowoczesnym budownictwie, dopuszczając jedynie istnienie muralu na elewacji. – Tak, murale mogą dawać ciekawy efekt – podkreślała dziś prowadząca warsztaty. – Ale pod warunkiem, że ściana będzie odpowiednio przygotowana, projekt harmonizujący z przestrzenią miejsca, nie krzykliwy, a farby odporne na warunki atmosferyczne...Nie zawsze się tego przestrzega, stąd często murale są wątpliwą ozdobą. Dlatego my namawiamy architektów, by zainteresowali się innymi technikami zdobienia ścian, m.in. takimi jak sgraffito.

Jarosława Pabich-Szmyt najpierw poprowadziła uczestników warsztatów na najwyższą kondygnację kościoła gimnazjalnego, na wystawę studentów ASP we Wrocławiu pt. „Studyjne eksperiencje” i pokazała im tam realizacje w technice sgraffita, omawiając jednocześnie, na czym ona polega i gdzie ją jeszcze można spotkać (m.in. pałac w Krasiczynie, starówka w Poznaniu).

Potem – już w podziemiach – każdy usiadł przy zagruntowanym płótnie, które stało się ćwiczebnym podkładem, gdzie miało powstać sgraffito. Jak? Najpierw trzeba było w kubeczku wymieszać tynk z wodą, by powstała gęsta papka (raczej nie śmietana), potem do kubka łyżką dosypać pigment (czarny) i znowu mieszać i mieszać na jednolitą masę. Gdy konsystencja i kolor były już odpowiednie, przyszła pora na nakładanie pierwszej warstwy na lekko zwilżone płótno (smarujemy tak jak chleb nożem, podpowiadała Jarosława Pabich-Szmyt), potem kolejnej. A następnie przyszła pora na wycinanie (wydrapanie) wzoru. Trzeba to zrobić w miarę szybko, żeby tynk nie zastygł na amen.

Praca przy sgraffito tak się uczestnikom spodobała, że już w połowie warsztatów pytali, kiedy następne...- Czemu nie – uśmiechała się Jarosława Pabich-Szmyt. – Możemy na przykład pobawić się kolorem...

A więc może ciąg dalszy w niedalekiej przyszłości nastąpi.

CK Podziemia Autorzy zdjęć: M. Eichler, K. Gatzke, J. Pabich-Szmyt