Samorządy podzielone, miasto prosi o czas

Przyszłość budynku po byłym banku PKO BP w Chojnicach wciąż stoi pod znakiem zapytania. Choć po nieudanych próbach sprzedaży obiektu wydawało się, że trzy współrządzące nim samorządy znalazły wspólne porozumienie modernizując gmach.

Budynek po byłym banku PKO w Chojnicach, o którego przyszłości decydują obecnie lokalne samorządy.   |  fot. ilustrac./D. Wałdoch

Z przeznaczeniem na potrzeby lokalnych instytucji, obecny etap przygotowań obnażył brak jednomyślności. Powiat i gmina wiejska podjęły już konkretne decyzje, natomiast ratusz wciąż się waha. Starostwo Powiatowe oraz Gmina Wiejska Chojnice wypracowały już wspólne stanowisko i zawarły porozumienie dotyczące finansowania dokumentacji projektowej. Oba samorządy dokładnie wiedzą, jakie funkcje miałby pełnić odnowiony budynek. Zgodnie z planami, w przestrzeniach po byłym banku swoje miejsce miałby znaleźć Gminny Ośrodek Kultury (GOK). Z kolei powiat zamierza przenieść tam część działającego Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie (PCPR)

.– Jesteśmy przygotowani, porozumienie z wójtem gminy Chojnice mamy zawarte w zakresie finansowania dokumentacji projektowej – potwierdza starosta chojnicki, Marek Szczepański. Jak dodaje, dalsze kroki zależą teraz od deklaracji ze strony miasta. Starosta zadeklarował również, że jeśli miasto nie zdecyduje się na udział w projekcie, powiat wraz z gminą wiejską są gotowi odkupić od ratusza jego udziały w tej nieruchomości. Czas na podjęcie ostatecznej decyzji, jaki starosta wyznaczył miastu, mija z końcem bieżącego tygodnia. Wszystko wskazuje jednak na to, że na jednoznaczną deklarację ze strony burmistrza Arseniusza Finstera trzeba będzie poczekać znacznie dłużej.

Włodarz Chojnic nie ukrywa, że kluczowym problemem są kwestie finansowe oraz konieczność przeprowadzenia wewnętrznych rozmów. Modernizacja obiektu to olbrzymi wydatek, szacowany nie na kilka, lecz na kilkanaście milionów złotych. W obliczu tak dużego obciążenia budżetowego burmistrz planuje zawnioskować o wyłączenie miasta z obecnych kosztów tworzenia koncepcji, co pozwoliłoby zyskać dodatkowy czas na analizy.– Być może będę musiał mieć więcej czasu i poproszę pana starostę, żeby miasto nie uczestniczyło finansowo w tworzeniu tej koncepcji. Zyskam wtedy więcej czasu na analizę i konsultacje z moimi urzędnikami i radnymi, głównie z koalicji – tłumaczy Arseniusz Finster, zaznaczając, że rozmowy z opozycją rzadko przynoszą efekty.

Burmistrz zakłada, że ostateczną decyzję dotyczącą zaangażowania miasta w projekt podejmie do końca roku. Losy budynku przybiorą więc jasny kierunek dopiero wtedy, gdy miasto precyzyjnie określi swoje możliwości finansowe, a starosta i wójt zdecydują, czy pozwolą partnerowi na kilkumiesięczną zwłokę.

(Oprac. red.)