Witam Was serdecznie w wolnych mediach - tak samo powiedziałem wczoraj na swoim profilu na Facebooku w odniesieniu do Radia Weekend i Chojniczanina o pozostałych też tak mogę powiedzieć, ale na pewno nie o portalu, którego właścicielem jest radny.
dziś 15:11
Burmistrz odniósł się do zarzutów opozycji podkreślając m.in., że sprawę ewentualnej współpracy radnego z SB powinien rozstrzygnąć Instytut Pamięci Narodowej. | fot. Rmak
Otóż w piątek, pan radny przeprowadził tzw. kontrolę. Wpadł do sekretariatu i zażądał dokumentów związanych z radnym Januszewskim. Postraszył moją sekretarkę, że jeśli ich nie dostanie, to złoży na nią zawiadomienie. Rozmowę zaczął nagrywać, wezwano prawnika, zanonimizowano dokumenty i pan Kaczmarek je dostał. Otrzymał je jako radny Rady Miejskiej, a co ciekawe, publikuje je jako dziennikarz na swoim portalu. Odpowiedzcie sobie sami, czy to jest etyczne? Czy to jest zgodne ze sztuką dziennikarską?
Wczoraj odbyło się pierwsze posiedzenie sądu z powództwa tego pana przeciwko mnie (jestem oskarżony o moją opinię o tym portalu). Ewenement chyba na skalę ogólnopolską jest taki, że radny i polityk, a także biznesmen jest właścicielem portalu, w którym dziennikarzem jest była kandydatka na burmistrza, która jeszcze niedawno była zameldowana w Chojnicach, teraz już wróciła do Charzyków. O swoim portalu pan radny mówi, że to jest jedyne niezależne medium w Chojnicach. Jest to tak piramidalna bzdura, że trudno to nawet komentować, ale jednym zdaniem - przecież ten portal jest zależny od niego i jak piszą, i jak atakują, to czytelnicy potrafią wyciągnąć wnioski. Zostawmy te niuanse przejdźmy do konkretów.
Termiczna instalacja unieszkodliwiania odpadów, czyli spalarnia
Na moim profilu na Facebooku zamieściłem długą 15 minutową wypowiedź dot. spotkania w Ogorzelinach. Jestem zwolennikiem referendum gminnego. Uważam, że mieszkańcy powinni się wypowiedzieć, a my jako samorządowcy, którzy jesteśmy za tą instalacją uszanujemy wolę mieszkańców. Prowadząc dyskusję i dialog nie możemy jednak okłamywać tych, którzy nas słuchają. Poniżej przykłady kilku takich kłamstw.
Pan radny Kaczmarek powiedział w Ogorzelinach, że linia RDF kosztowała 125 mln zł. To jest zwykłe kłamstwo, ponieważ sortownia kosztowała 120 milionów, a linia do produkcji RDF ok. 5 mln zł. Ten sam pan powiedział, że „miasto zrezygnowało z możliwości budowania geotermii ze 100% dofinansowaniem”. To znowu kłamstwo, ponieważ miasto dostało dofinansowanie tylko na jeden odwiert, a nie na geotermię. Geotermia, to skomplikowany układ i system urządzeń tworzących tzw. kotłownie i przesył bezpośrednio do mieszkańców. Szacunki mówią, że nawet jeślibyśmy zrobili tylko jeden odwiert i tak jak w Szaflarach mieli wodę o temp. 1200C, to trzeba by było zainwestować ok. 5 razy więcej środków (na odwiert otrzymaliśmy ok. 11,8 mln zł) niż koszt odwiertu. Biorąc ciepło ze spalarni mamy pewność, że woda będzie gorąca i wiemy, ile będzie kosztować ciepłociąg z Nowego Dworu do Chojnic. Mieszkańców mogę zapewnić, że ciepło ze spalarni będzie tańsze niż to, które dzisiaj produkujemy w Chojnicach.
Ten sam pan radny zmanipulował uczestników spotkania w Ogorzelinach opłatami za tzw. ETS. ETS to opłaty za spalanie paliw kopalnych, a my nie będziemy wykopywać śmieci, tylko sami je produkujemy. Przeciwnicy budowy spalarni na swoim banerze, który zamieścili w intrenecie wskazują, że w wyniku spalania odpadów komunalnych powstają odpady radioaktywne. Taką bzdurę nawet ciężko wymyślić. Oczywiście nie ma żadnych odpadów radioaktywnych. Inny „mówca” zapewniał uczestników, że zwiększy się ruch samochodów ciężarowych w związku ze spalarnią, bo trzeba będzie wywieźć żużel i popiół. To oczywiście nieprawda, bo dzisiaj wywozimy balast za 12 mln zł, który spalimy w tej instalacji, a żużla i popiołu, który odbiorą betoniarnie i cementownie, będzie wielokrotnie mniej niż balastu.
Jestem zaskoczony, że ktoś ma odwagę stanąć przed publicznością i opowiadać tego typu rzeczy. Nie będę w tym felietonie pisał o zaletach instalacji, odsyłam Was do mojej konferencji prasowej na facebooku lub do Chojnice.tv. Mój wniosek niestety nie jest optymistyczny. Myślę, że nie przekonamy niektórych osób, bo nawet największe autorytety w tej dziedzinie nie są w stanie skłonić ich do swoich wyników badań. Warto skupić się na mieszkańcach Gminy, którzy myślą racjonalnie. Dlatego apeluję do Chojniczan, aby przekonywali mieszkańców Gminy o celowości budowy spalarni. Jeżeli jej nie będzie, to w żaden sposób nie będziemy kontrolować opłat za odpady, ponieważ koszt balastu wzrósł w ostatnich latach o 60% i będzie progresywnie dalej rosnąć.
Bardzo dobre wiadomości finansowe
Już w lutym Rada Miejska rozdysponowała prawie 7 mln zł nadwyżki budżetowej, a my po dokładnych wyliczeniach mamy jeszcze 12 mln zł nadwyżki. Są to pieniądze, które mogą być wykorzystane na obsługę inwestycji lub na obniżenie zadłużenia miasta. Czeka mnie ciekawa dyskusja z moją opozycją, która na przykład ustami pani radnej Osowickiej naciska na budowę ul. Widokowej (przy której ta radna mieszka), a jednocześnie krytykuje rzekomo wysokie zadłużenie miasta. Zapytam więc czy budować, czy zmniejszać zadłużenie. Dodam, że procentowo do dochodów budżetowych nasze zadłużenie jest takie samo jak Gminy Chojnice. Koszt obsługi zadłużenia maleje. W tym roku zwiększyliśmy dług o 1%, a możemy jednym ruchem zmniejszyć go o 10%.
Kolejna dobra informacja. Kilka miesięcy temu wiedzieliśmy już, że mamy 5 mln zł na Centrum Mieszkaniowe przy WTZ, a wczoraj zapadła decyzja Zarządu Województwa Pomorskiego o przyznaniu nam ok. 5,4 mln zł na budowę WTZ. W imieniu mieszkańców Miasta, Gminy i Powiatu dziękuję panu Marszałkowi Mieczysławowi Strukowi i Zarządowi Województwa. Bardzo dobre wiadomości również z przetargu. Kończymy rozbiórkę starego obiektu i mamy 7 ofert. Wszystkie są poniżej kosztorysu inwestorskiego. Jesteśmy w ostatniej fazie. Rozstrzygamy przetarg i budujemy.
Tak jak deklarowałem na sesji budżetowej, tzw. front inwestycyjny Miasta z każdym miesiącem się zwiększa. Wracamy na ścieżkę dużego inwestowania. Za kilka miesięcy uruchomimy inwestycje unijne, a w przyszłym roku środki unijne z rewitalizacji. Zapewniam Was, że mój program wyborczy zrealizuję w całości.
Arseniusz Finster gra teczkami
Taki zarzut stawia mi część mojej opozycji, która nie jest już w klubie PiS. Zarzut jest chybiony, ponieważ ja nie mam żadnych teczek, nie znam żadnych kryptonimów i zrobiłem tylko to, co każdy na moim miejscu by zrobił. Otóż po otrzymaniu informacji, że zdaniem informującego pan radny Zdzisław Januszewski był tajnym współpracownikiem służb SB, złożyłem zawiadomienie o tym fakcie do IPN. O moich czynnościach nie informowałem mediów, ponieważ chciałem, aby IPN wyjaśnił ten problem w ciszy i spokoju bez zbędnego chaosu medialnego. Radio Gdańsk poinformowało o toczącym się postepowaniu w sprawie donosu i informacji, którą złożył były oficer SB. O moim zawiadomieniu nie informowałem pana radnego, ponieważ nie mam takiego obowiązku, a należy on do tej frakcji opozycyjnej, która moje działania określa jako zamordystyczne, przeczące zasadom demokracji i najlepiej moim zdaniem zrobiono by ze mnie moskiewskiego agenta. W związku z tym że w roku 2003 obroniłem doktorat z ekonomii na Uniwersytecie Moskiewskim w Moskwie.
W miniony poniedziałek byłem na urlopie, ale już wieczorem zapoznałem się z treścią konferencji pani Osowickiej, pana Wałdocha i pana Kaczmarka. To co ci ludzie powiedzieli należy skomentować i przede wszystkim zapamiętać. Pani Osowicka, która niedawno zajęła się etyką stwierdziła, że ja „uwierzytelniłem esbecki donos”. Chyba tylko ona wie w jaki sposób mogłem go uwierzytelnić, przecież nie mogłem tego dokumentu wyrzucić do kosza. Pani radna Osowicka podkreśla, że pan radny Januszewski jest emerytem, seniorem, opozycjonistą i patriotą. Zgadzam się tylko w dwóch punktach - jest seniorem i emerytem, ale na pewno nie jest dla mnie patriotą i nie był opozycjonistą. Nie ma statusu osoby pokrzywdzonej tak jak wielu opozycjonistów z tamtych czasów. Powiedziała o mnie, że nie mam hamulców moralnych i w ogóle dyskwalifikuje mnie z życia społecznego. Bardzo pani radnej dziękuję za taką opinię. Proponuję, żeby sama zajrzała w swój życiorys i może coś ciekawego napisze Państwu o sobie.
Drugim mówcą był nie kto inny jak pan radny Kamil Kaczmarek. I tutaj dowiedzieliśmy się, że te trzy osoby stoją murem za panem Januszewskim. Że ja prowadzę grę brudnymi teczkami. Przypomniał proces lustracyjny proces starosty Stanisława Skai. Zarzucił mi, że nie mam żadnych dokumentów archiwalnych, sygnatur itd. Otóż nie prowadzę żadnej gry teczkami, bo ich nie posiadam, a straszenie mnie prokuraturą jest bezcelowe. Jestem gotów na wszelkie badania nie tylko twarzą twarz, ale gotów jestem do poddania się badaniem wariografem. Pan radny Kaczmarek proponuje, żeby prokuratura przeszukała mieszkanie porucznika SB, który napisał zawiadomienie i zabezpieczyła materiały itd.
To ciekawe stwierdzenia, ja uważam że prokurator wie co ma robić i sugestie tego pana są zbędne. Na zakończenie konferencji prasowej wystąpił prawdziwy „as” doktor politologii M. Wałdoch stwierdził, że badał dokumenty owego oficera dotyczące ziemi chojnickiej. Powiedział, że oficer sam nie złożyłby takiego zawiadomienia, że esbecy nie robią tego z własnej woli. Robią to za pieniądze, tak więc oficer został przekupiony. I to proszę Państwa mówi doktor politolog, który wprost oskarża mnie jakobym zapłacił byłemu oficerowi SB, za to, że on poinformował, że był oficerem prowadzącym pana radnego. Co ciekawe pan doktor powołuje się na ziemię chojnicką, a wydarzenia miały miejsce w Czersku. Być może musi zwiększyć zakres badań. Tego po porostu nie wiem.
Moje działania porównał również do bojówek ISIS. To najlepiej świadczy o poziomie naukowym tego pana doktora. Odgrzebał również nieżyjącego już promotora mojej pracy doktorskiej pana prof. dr hab. Włodzimierza Delugę, który też podobno był oficerem SB. Jeżeli był, to muszę podziękować, bo tego nie wiedziałem. Jako „naukowiec” zadeklarował również, że chce mnie wyprowadzić z Ratusza. To zwykły ordynarny szantaż niegodny nawet człowieka, a co dopiero naukowca. Konferencja kończy się tym, że pan radny Kaczmarek żali się, że miasto nie przyjęło jego wniosku, bo nie było adresu i podpisu. Przy tym wymachiwał dokumentem, który dostał z Ratusza i był wysłany przez oficera SB. Tam jednak był adres, numer telefonu i własnoręczny podpis.
Szanowni Państwo zachęcam do śledzenia całej sytuacji związanej z opisywanymi przeze mnie wydarzeniami. Jestem przekonany, że będą się one dynamicznie rozwijać i jak zawsze na koniec prawda zwycięży.
dr Arseniusz Finster. Burmistrz Chojnic

CHOJNICE.COM
© Copyright Chojnice.com 2016. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykonanie:
Portale internetowe