Prawda o ulicy Kolejowej. Burmistrz Finster wyjaśnia procedury i fakty

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej burmistrz Chojnic odniósł się do kontrowersji wokół ulicy Kolejowej, która stała się areną politycznego sporu pomiędzy włodarzem a opozycją. Zapewnił, że urząd miejski działa zgodnie z literą prawa.

Burmistrz Arseniusz Finster na tle nowo powstającego obiektu lodowiska, wyjaśnił sytuację wokół ulicy Kolejowej.   |  fot. Rmak

Sytuacja, jaka powstała wynikła ze specyfiki uzgodnień geodezyjnych i planistycznych. - Chciałbym opowiedzieć o ulicy Kolejowej rozpoczął swoje wystąpienie burmistrz. - Pod koniec lat osiemdziesiątych swoją firmę założył przy obecnej Kolejowej Pan inżynier Kazimierz Ginter. Firma już funkcjonuje przeszło 38 lat. Nazwa ulicy Kolejowej wzięła się stąd, że wykorzystano fragment nieruchomości, który był kolejowy. Pierwsza propozycja  inżyniera Kazimierza Gintera była taka, żeby ta ulica nazywała się Betonowa. Pod koniec lat osiemdziesiątych nie zgodzono się na takie rozwiązanie i powstała ulica Kolejowa. Ona nie była wówczas arterią, jak to niektórzy nazywają, łączącą ulicę Gdańską z ulicą Tucholską. To była ślepa droga, po której można było dojechać albo na pola, albo do firmy Pana Kazimierza Gintera – kontynuował włodarz.

- Tak się złożyło, że rozwój firmy doprowadził do tego, że firma powstała powierzchniowo po obydwu stronach kolejowych. Tak jak Wisła jest prawobrzeżna i lewobrzeżna, tak firma pana Kazimierza Gintera była prawodrożna i lewodrożna. W momencie kiedy, i to jest właśnie istota rzeczy, o której chcę powiedzieć, podjęto decyzję, że ta Kolejowa, która była wewnątrz firmy Kazimierza Gintera ma być odwzorowana w innym położeniu, w innej trajektorii i że będzie się łączyć stara Kolejowa gruntowa z ulicą Przemysłową, to wówczas, jak taka perspektywa i istnieje możliwość, żeby ta droga, która stała się drogą wewnętrzną, została sprzedana - przekazał burmistrz.

- Otóż pierwszy dokument, który znalazłem w urzędzie, a zrobiłem to rękami Waldemara Gregusa, dyrektora Wydziału Państwowego, bardzo dokładną kwerendę i proszę wyobrazić, jest z 1987 roku. Czyli jeszcze w czasie PRL-u już była ta trajektoria drogi kolejowej łączącej się z Przemysłową narysowana.  Teraz my pozyskaliśmy tą Kolejową, którą sprzedaliśmy na poprawę warunków funkcjonowania firmy Pana Kazimierza Gintera od PKP Nieruchomości, a konkretnie od PKPS-a, bo to jest holding, za zadłużenie miasta. Ale pozyskiwaliśmy też nieruchomości, które otrzymywaliśmy za darmo, nie za zadłużenie. W tym momencie, kiedy wiedzieliśmy, że będziemy sprzedawać ten fragment ulicy Kolejowej na polepszenie warunków funkcjonowania firmy, która zatrudnia prawie 300 osób, wiedzieliśmy, że nie możemy pozyskać od PKP Nieruchomości bezpłatnie drogi publicznej. Bo drogi publicznej, podkreśla Pan Starosta i Pan Wójt, nie można sprzedać.

- Dlatego w Obrady Rady Miejskiej w planie miejscowym, ten fragment ulicy Kolejowej  wpisaliśmy jako nieruchomość. W tym momencie pozyskaliśmy od PKP Nieruchomości nie drogę nazywaną ulicą Kolejową, tylko fragment drogi, który stał się nieruchomością. Jeżeli on się stał nieruchomością, to mogliśmy sprzedać. I my sprzedaliśmy tą nieruchomość za 1,158,000 zł. Bardzo wysoka cena, bo to jest wieczyste użytkowanie. Pozyskaliśmy od PKP za 1,144,000 zł. Czyli jest mała różnica wynikająca z kosztów ogłoszenia. Poprawa warunków funkcjonowania firmy Ginter nastąpiła. Mogą Państwo firmy odwiedzić i zobaczyć, w tej chwili powstają tam nowe parkingi w lewej części ulicy Kolejowej.

- Powstały wagi specjalne najazdowe, które umożliwiają dokładną analizę tego, co przywozimy i wywozimy do firmy. Natomiast miasto Chojnice wzięło się za zobowiązanie budowy tego fragmentu nowej Kolejowej i my z tego chcemy się wywiązać. Natomiast działki, które sprzedaliśmy, są skomunikowane nie nową Kolejową, tylko ulicą Ustronną, Willową, którą zbudowaliśmy, również Miętową, którą zbudowaliśmy i również ulicą Ludową. Jeżeli ktoś myśli, że jest jakaś arteria w Chojnicach łącząca ulicę Gdańską z Tucholską, to się myli. Ponieważ gmina realizowała zadanie swoje, my swoje i fragment od wiaduktu do ulicy Tucholskiej jest zmodernizowany.

- Z wielką przykrością też usłyszałem informację, jakoby miasto po cichu odśnieżało tą drogę, którą sprzedaliśmy w firmie Ginter. To nieprawda. Nic nie odśnieżaliśmy. Nie ma na to żadnych dowodów, nie ma żadnych rachunków. Firma, która prowadziła te działania, zaprzecza, jakoby odśnieżała. Natomiast błąd jest moich urzędników Wydziału Komunalnego, za który tylko mogę przeprosić. W momencie, kiedy zbyliśmy ten fragment ulicy Kolejowej, trzeba było ten fragment wykreślić z wykazu dróg publicznych.

- Moi urzędnicy tego nie zrobili i on figurował w Internecie jako fragment drogi do odśnieżania. Natomiast mieszkańcy Pawłówka, mieszkańcy tego osiedla, opowiedzą, jak przez wiele, wiele lat pan Kazimierz Ginter odśnieżał całe osiedle. Pamiętają, myślę, że i pani radna powiatowa Dalecka to potwierdzi, że ten człowiek angażował się nie tylko w swoją firmę, (7:02) ale w to, co było wokół tej firmy. Nie wspomnę o innych kwestiach z udziałem pana Kazimierza Gintera. To przykre, kiedy w taki sposób próbujemy krytykować człowieka,  który zbudował firmę, co podkreślam, od zera. Nikt mu jej nie dał, on nic nie przejął, nic nie dostał, tylko jest to flagowa w tej chwili firma, w Chojnicach obok kilku innych, które Państwo dokładnie znacie – przekazał burmistrz.

Całość wypowiedzi w relacji video.

(red.)