Podwyżka pensji burmistrza przegłosowana

Pensja burmistrza Chojnic Arseniusza Finstera wzrośnie o 638 zł brutto miesięcznie. Taką decyzję podjęli radni Rady Miejskiej na poniedziałkowej sesji, przegłosowując projekt uchwały głosami koalicji.

Mimo sprzeciwu opozycji, podczas sesji Rady Miejskiej przegłosowano zmianę stawek uposażenia burmistrza. Urzędnicy argumentują decyzję odgórną waloryzacją przepisów.   |  fot. screen video

Uchwała wzbudziła ogromne kontrowersje – opozycja mówi o „festiwalu pychy i rozdawnictwa” w obliczu rosnącego długu publicznego miasta. Zgodnie z przyjętą uchwałą, dotychczasowe wynagrodzenie Arseniusza Finstera rośnie z kwoty 21 170 zł do poziomu 21 808 zł brutto miesięcznie. Oznacza to korektę uposażenia o dokładnie 638 zł brutto (ok. 3% podstawy) wraz z wyrównaniem obowiązującym od 1 stycznia 2026 roku. Na ostateczną sumę składają się: wynagrodzenie zasadnicze: 11 280 zł (wzrost o 330 zł), dodatek funkcyjny: wzrost o 110 zł, dodatek za wieloletnią pracę: wzrost o 66 zł i dodatek specjalny: wzrost o 132 zł.

Władze miasta oraz skarbnik argumentowali, że zmiana ma charakter wyłącznie technicznej waloryzacji, do której podstawę dało znowelizowane rozporządzenie premiera RP w sprawie zasad wynagradzania pracowników samorządowych. Sam burmistrz Finster podkreślał, że chodzi o dostosowanie stawek do aktualnych warunków ekonomicznych, a nie przyznanie całkowicie nowego świadczenia. Proces legislacyjny wywołał gwałtowną dyskusję w chojnickim ratuszu. Opozycyjni radni bezskutecznie próbowali zdjąć projekt z porządku obrad drogą wniosku formalnego.

Szczególnie ostro wypowiedział się radny Zdzisław Januszewski, który złożył trzy postulaty, domagając się zamrożenia diet radnych, urealnienia pensji szeregowych pracowników urzędu oraz obniżenia wynagrodzenia burmistrza do kwoty 19 395 zł.– Niech pan powie to ludziom, którzy biedują na pana pensję. Te gigantyczne i nieuzasadnione dysproporcje to po prostu hańba. Zacznijcie wreszcie służyć mieszkańcom, a nie własnym kieszeniom – mówił. Kolejny z radnych opozycji, Kamil Kaczmarek, wskazywał na rażący kontekst finansowy miasta. - Chojnice zmagają się obecnie z rekordowym deficytem budżetowym przekraczającym 30 milionów złotych oraz długiem publicznym na poziomie ponad 112 milionów złotych. Rekordowy deficyt, rekordowy dług i za to rekordowo wysokie wynagrodzenie dla burmistrza? Nie powinno się podwyższać wynagrodzenia komuś, kto „nie dowozi” – komentował Kaczmarek.

Mimo licznych pytań i zarzutów dotyczących kondycji finansowej miasta oraz problemów z bezrobociem, żaden z radnych koalicyjnych nie zdecydował się zabrać głosu w obronie uchwały. Ostatecznie radni stosunkiem głosów 13 za i przy 3 sprzeciwu oraz 3 wstrzymujących przegłosowali uchwałę zatwierdzającą nowe stawki.

(red.)