Poranne korki przy rondzie Solidarności w Chojnicach od lat dają się we znaki kierowcom. Szczególnie w dni nauki szkolnej, gdy w kierunku pobliskiej Szkoły Podstawowej nr 1 zmierzają uczniowie.
wczoraj 13:15
Rondo Solidarności w Chojnicach zostało objęte eksperymentem drogowym. Od 1 września miasto sprawdza doraźne rozwiązanie: piesi czekają na przejście w większych grupach. | fot. ilustrac./red.
Od 1 września miasto testuje tam doraźne rozwiązanie. Piesi są zatrzymywani przed przejściem i przepuszczani większymi grupami. Zdaniem burmistrza Arseniusza Finstera już przynosi to efekty. Przy przejściu w godzinach porannego szczytu (od 7.30 do około 8.10) pojawili się: „przeprowadzacz” ze znakiem STOP oraz strażnik miejski. Chodzi o to, aby piesi nie wchodzili na jezdnię pojedynczo, jeden za drugim, bo wtedy samochody praktycznie nie mają szans na płynny przejazd.
- Ich zadaniem jest to, aby kumulować, koncentrować przechodniów i dopiero przepuszczać ich przez przejście dla pieszych wtedy, kiedy jest już grupa. Żeby nie było sytuacji, że idzie jeden za drugim w odległości dwóch, trzech czy pięciu metrów i ruch jest zatamowany - tłumaczy Arseniusz Finster. Burmistrz sam regularnie przejeżdża przez rondo i jego zdaniem po wprowadzeniu nowych zasad sytuacja się poprawiła. - Nie jest tak, że korka przed rondem już nie ma, ale na pewno ruch jest płynniejszy i to jest dobre rozwiązanie - ocenia.
To jednak tylko rozwiązanie doraźne. Od dłuższego czasu trwa dyskusja nad większą przebudową jednego z najbardziej obciążonych komunikacyjnie miejsc w Chojnicach. Powiat, który zarządza drogą, brał pod uwagę przebudowę ronda na turbinowe. Na konkretną przebudowę trzeba będzie jednak jeszcze poczekać. Dlatego system z przeprowadzaczem i strażnikiem miejskim ma działać do odwołania. Sam „przeprowadzacz” został zatrudniony w ramach robót publicznych finansowanych przez Urząd Pracy i miasto Chojnice.
(TAF)

CHOJNICE.COM
© Copyright Chojnice.com 2016. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykonanie:
Portale internetowe