Od wiejskiego lodowiska do olimpijskiego złota. Zbigniew Bródka w Chojnicach

Zaczynał na wylewanym lodowisku, miał do dyspozycji łyżwy, którymi musiał dzielić się z kolegami. Kilkanaście lat później zdobył olimpijskie złoto, pokonując konkurenta z Holandii o zaledwie trzy tysięczne sekundy.

Spotkanie z polskim panczenistą i złotym medalistą z Soczi, Zbigniewem Bródką prowadziła Monika Garstecka.   |  fot. TAF

Zbigniew Bródka, mistrz olimpijski z Soczi, gościł w Chojnicach z okazji otwarcia nowej hali lodowej. Po uroczystościach spotkał się z młodzieżą w Centrum Nauk Technicznych przy ul. Kościerskiej, gdzie opowiedział o swojej niezwykłej drodze na sportowy szczyt. Historia Bródki rozpoczęła się w niewielkich Domaniewicach w powiecie łowickim. Pierwsze łyżwy dostał pod choinkę od ojca. Miał dziewięć lat, gdy trafił na naturalne lodowisko. Trenował na tafli otoczonej betonowym płotem, a początki jego sportowej przygody nie miały wiele wspólnego z profesjonalnymi warunkami.

- Pamiętam, jak pojechaliśmy na pierwsze zawody do Elbląga. Czterdzieści osób, a tylko cztery pary profesjonalnych łyżew, które musieliśmy wymieniać między sobą - wspominał Bródka. Nie zawsze udawało się nawet dobrać odpowiedni rozmiar. Mimo to młody zawodnik robił postępy. Do szkoły dojeżdżał 40 kilometrów, spędzając w podróży półtorej godziny w jedną stronę. Treningi odbywały się wcześnie rano lub wieczorem. W klasie maturalnej podjął ryzykowną decyzję o przeniesieniu się do szkoły mistrzostwa sportowego w Białymstoku. Rok później, w 2003 roku, został seniorskim mistrzem Polski w short tracku.

Droga do olimpijskiego złota nie była jednak prosta. Bródka doznał poważnych kontuzji, które przekreśliły jego szanse na występ podczas igrzysk w Turynie w 2006 roku. Przeszedł operację kolana i musiał zastanowić się nad dalszą karierą. Szansą okazała się zmiana dyscypliny. W 2008 roku przeniósł się z short tracku do łyżwiarstwa szybkiego na torze długim. Musiał praktycznie od początku nauczyć się nowej techniki jazdy. Już dwa lata później wystartował na igrzyskach w Vancouver. Zajął tam 27. miejsce na 1500 metrów. Systematycznie poprawiał wyniki, aż w sezonie 2012/2013 zdobył Puchar Świata na tym dystansie. Rok później stanął na najwyższym stopniu olimpijskiego podium.

Młodzież poznała również kulisy tego historycznego zwycięstwa. Przed złotym biegiem Bródka zmienił płozy w łyżwach, szukając sposobu na poprawienie szybkości. W Soczi ścigał się w parze z Amerykaninem Shanim Davisem, swoim dawnym idolem i rekordzistą świata. Po swoim przejeździe musiał jeszcze czekać na wyniki sześciu kolejnych zawodników. Ciekawym wątkiem spotkania była druga pasja Bródki, czyli służba w Państwowej Straży Pożarnej. Rozpoczął ją w marcu 2010 roku, tuż po powrocie z igrzysk w Vancouver. Przez kolejne lata łączył obowiązki strażaka z treningami i startami na światowych lodowiskach.

- Zdobywałem medal, będąc strażakiem, i nie przeszkodziło mi to. Także ja chciałbym to kontynuować i łączyć - tłumaczył olimpijczyk. - Dziś jestem kapitanem i pełnię obowiązki zastępcy dowódcy zmiany. Sportową karierę zakończył w 2022 roku. W Chojnicach opowiadał też o swoich dwóch medalach olimpijskich, złotym indywidualnie i brązowym zdobytym z kolegami w biegu drużynowym. Oba przywiózł na spotkanie, a młodzież mogła obejrzeć je z bliska i potrzymać w dłoniach.

Bródka podkreślał, że sukces wymaga nie tylko talentu, ale przede wszystkim regularnej pracy i wytrwałości. Nową chojnicką halę lodową ocenił jako bardzo dobre miejsce do rozpoczęcia sportowej przygody. Sam jest najlepszym przykładem, że nawet z niewielkiego lodowiska można dotrzeć na olimpijski szczyt.

TAF