Spotkanie autorskie z Martyną Miller połączone z promocją jej książki „Brak lasu” odbyło się w poniedziałek 16 marca i gromadziło wielu uczestników zainteresowanych zarówno tematyką publikacji, jak i działalnością artystyczną autorki.
dziś 10:48
Spotkanie zakończyło się pytaniami od publiczności. Następnie uczestnicy mieli okazję zdobyć autograf autorki, porozmawiać z nią indywidualnie oraz pogratulować wydania książki. | fot. MBP
Spotkanie otworzyła wicedyrektor MBP Weronika Sadowska, która przedstawiła Martynę Miller jako artystkę, performatorkę, a teraz także autorkę książki, której tematyka koncentruje się wokół strat po nawałnicy, jaka dotknęła nasz region. Następnie zaprezentowała prowadzącą rozmowę – Monikę Garstecką, byłą dziennikarkę i specjalistkę ds. komunikacji społecznej.
Na początku rozmowy Monika Garstecka podkreśliła: – „Cieszę się, że biblioteka kolejny raz mi zaufała i mogę poprowadzić to spotkanie”. Przyznała również, że lektura książki zmieniła jej sposób postrzegania lasu – nie jako skupiska drzew, lecz jako spersonalizowanej przestrzeni. Zaznaczyła, że publikacja jest wyjątkowa i zapytała autorkę o genezę jej powstania. – „Sama tego nie wiem, po prostu coś ciągnęło mnie do tego miejsca” – odpowiedziała Martyna Miller. Stwierdziła, że nie znała wcześniej tych terenów – zobaczyła je dopiero po zniszczeniach. Zwróciła uwagę, że „brak lasu” to nie tylko fizyczna strata, ale także forma kryzysu i społecznej utraty.
Autorka opowiadała o procesie pracy nad książką – początkowo słuchała historii mieszkańców dotkniętych przez nawałnicę. Prowadziła zarówno rozmowy grupowe, jak i indywidualne, które – jak zaznaczyła – bywały trudne, ponieważ w bezpośrednich spotkaniach rozmówcy nie zawsze chcieli dzielić się swoimi doświadczeniami. – „Brak lasu to tymczasowa nazwa, bo ten las już się odradza i za jakiś czas zostanie tylko książka” – zauważyła. Książka, poprzedzona esejem Agaty Konczal, podzielona jest na trzy części: „Ciało”, „Miejsce” oraz „Miasto. Planeta”. Ważnym elementem pamięci o wydarzeniach jest Kopiec złożony z pni drzew połamanych przez nawałnicę. – „Kopiec jest próbą ocalenia, w którym w namacalny sposób można się skonfrontować z tą stratą” – mówiła Martyna Miller. Dodała również, że „ten pomnik żyje, nazywamy go ekopomnikiem”.

Dla Martyny Miller Kopiec stanowi „autostradę życia, która ma przywrócić znany sobie porządek”. Podkreśliła, że jest to przestrzeń, do której można powracać i poprzez którą można „przyłączyć się do istniejącego w nim cyklu życia i być jednością ze światem przyrody”. Zwróciła uwagę, że mieszkańcy często określają ten teren jako pobojowisko. Autorka poruszyła także temat ekotraumy, wskazując, że osoby dotknięte zniszczeniem środowiska mogą doświadczać jej skutków. Zaznaczyła, że utrata krajobrazu może prowadzić nawet do zespołu stresu pourazowego, a jednocześnie często bywa bagatelizowana. W przekazach medialnych po nawałnicy dominowały informacje o liczbie zniszczonych hektarów, pomijając emocjonalny wymiar utraty miejsca.
Zapytana o proces twórczy mówiła, że nie był łatwy. – „Dziwnie jest chodzić po pustkowiu, nie wiedząc, czego szukamy, ale wiedząc, że trzeba tam być” – mówiła. Książka stanowi finał szerszego projektu artystycznego, któremu towarzyszyły wystawy, powstawanie rzeźb i artefaktów oraz liczne spotkania przy kopcu – zarówno twórcze, jak i o bardziej nieformalnym charakterze. Na zakończenie Martyna Miller została zapytana o sam proces pisania. – „Bardzo trudno się piszę książkę, ale jest to satysfakcjonujący proces” – zauważyła. Podkreśliła również, że publikacja ukazała się w dwóch wersjach językowych – polskiej i angielskiej – oraz że jej powstanie było efektem pracy zaangażowanego zespołu.
MBP

CHOJNICE.COM
© Copyright Chojnice.com 2016. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykonanie:
Portale internetowe