Niektórzy chcą „żyć w bańce”

Poprzez życie w bańce rozumiem sytuacje, w których ludzie przyjmują informacje tylko z jednego źródła, a inne źródła, które twierdzą inaczej i nawet mają twarde dowody na to, że jest inaczej, nie zasługują na ich uwagę - informuje burmistrz Finster.

Komfort zamkniętego umysłu to - kiedy jedno źródło informacji staje się jedyną prawdą, gdzie nawet najtwardsze dowody przegrywają z wygodnym kłamstwem.   |  fot. ilustrac.

Posłużę się przykładem z wypowiedzi bardzo znanego dziennikarza Andrzeja Stankiewicza. W jednym z wywiadów powiedział, że Pan prezydent Karol Nawrocki potwierdził, że brał udział w przeszłości w tak zwanych „ustawkach kibiców”. Potem zapytał o tę sprawę na wiecu wyborczym jednego ze zwolenników Karola Nawrockiego, ten zwolennik powiedział, że to jest kłamstwo. Dziennikarz odpowiedział: jak to przecież Pan prezydent to potwierdził. Sytuacja ta bardzo dokładnie definiuje tak zwaną bańkę, w której ktoś chce być zamknięty. Przejdźmy jednak na teren naszego podwórka. Inwektywy, blokowanie przejścia i domniemane ciastko na głowie radnego.

Wracam do kłótni pomiędzy radnymi na spotkaniu w chojnickiej bibliotece. Jak pamiętacie pan radny Kaczmarek przeprosił za słowa, których użył. Jednak wezwał do zaprzestania powtarzania w przestrzeni publicznej jakoby rozkruszył ciastko nad głową radnego Koperskiego. Cytuję wypowiedź pana radnego z Radia Weekend: „Robicie wszystko, żeby ośmieszyć, wyszydzić, żeby kryminalizować działanie opozycji. Wmawiacie mieszkańcom, że z pociętego filmiku wynika, że ktoś został okruszony ciastkiem. Gdybym rozkruszył ciastko, gdybym wrzucił je do kawy, to również bym przeprosił. Pomimo przebywania w tak patologicznym środowisku jakie wy tutaj tworzycie, wciąż mam w sobie jeszcze sumienie, żeby rozróżniać dobro od złego.” tyle powiedział pan Kaczmarek.

A co na to prokurator, który prowadził dochodzenie w sprawie tego zajścia cytuję: „Kamil Kaczmarek rozkruszając ciastko nad głową Jana Koperskiego niewątpliwie dopuścił się czynu polegającego na naruszeniu nietykalności cielesnej. Do naruszenia doszło podczas wykonywania obowiązków służbowych przez radnego Jana Koperskiego.” Prokurator potwierdził, więc przesłuchując kilkunastu świadków, że do rozkruszenia ciastka doszło. Ciekawe co zeznawał pan Kaczmarek, ale jedno jest pewne mamy dowód na to, że perfidnie i obrzydliwie kłamał, oprócz tego, że kłamał to oskarżył nas o patologiczne środowisko i deklarował, że „wciąż ma sumienie”. Nie jest tajemnicą to, że pan radny jest żarliwym katolikiem i lubi występować w kościołach dając tak zwane świadectwa.

To kłamstwo obnaża jego rzeczywistą sylwetkę, ale domyślacie się, że pisząc o bańce dalej będzie grupa osób w Chojnicach, która uwierzyła panu Kaczmarkowi, że on nie naruszył nietykalności cielesnej pana Koperskiego. Ja w tej bańce nie mieszkam, bo mam przed sobą dokumenty, z których jasno wynika, że było to kłamstwo podszyte postawą konfabulacyjną. Dodam, że prokurator prowadzący dochodzenie umorzył je, ale złożyłem zażalenie na jego decyzję do Sądu Rejonowego w Chojnicach. Jaka jest granica takich zachowań? Czy za chwilę otworzą się drzwi mojego gabinetu, ktoś wejdzie do mnie, rozkruszy mi ciastko nad głową, resztę wsypie mi do kawy i po kilka razy powie do mnie, że jestem: chamem, prostakiem, zakałą rodziny, sprzedajną szują i zakłamaną mendą.

Umarzając takie dochodzenie dajemy innym możliwość realizacji takich skrajnych zachowań. Pozostaje mieć nadzieję, że sąd popatrzy na tę sprawę z realnej strony. Ja jednak mam satysfakcję, ponieważ pan rady, właściciel portalu Chojnice24.pl oraz dyrektor zarządzający firmą, która podobno ma 50 milionowe przychody kłamał w Radiu Weekend i dodam jeszcze, że jego portal oczywiście jego zdaniem jest niezależnym medium w Chojnicach. Jeżeli ktoś z Was w to wierzy, to znalazła się w kolejnej bańce, bo jest to moim zdaniem portal polityczny, a w mojej ocenie wręcz hejterski.

Nie wiem czy wiecie, ale od kilku miesięcy jestem oskarżony o zniesławienie

Na szczęście oskarża mnie tylko „bohater kłamstwa z ciastkiem” w trybie prywatno-skargowym za wypowiedzianą przeze mnie opinię o dziennikarstwie uprawianym na jego portalu. Powiedziałem, że „pseudodziennikarstwo jest jak szambo - śmierdzi”. Jest to moim zdaniem, moja ocena mieszcząca się w granicach prawa do swobodnej wypowiedzi i dozwolonej krytyki. I tutaj właśnie nie jestem w bańce, bo na szczęście istnieją w Chojnicach inne media, które czytam. Gdybym bazował tylko na tym portalu, którego dziennikarstwo określam jako szambo, żyłbym w zupełnie w innej rzeczywistości. Na szczęście tak nie jest, bo oprócz tego, że czytam wszystkie media to mam możliwość pisać do Was i obnażać słabość, manipulacje i kłamstwa człowieka, który uważa się za alfę i omegę w społecznej rzeczywistości naszego miasta.

Podobno odcinam obywateli od mojego Facebooka i odsyłam ich do sądu

To proszę Państwa jest tytuł artykułu na tym hejterskim portalu, który nawiązuje do komisji, która rozpatrzyła skargę pana Michała Gruchały, którego zablokowałem na moim profilu społecznościowym. Sprawa, więc dotyczyła jednej osoby, a nie jak sugeruje tytuł obywateli. Szczycę się tym, że na moim profilu mam ponad 10 tys. obserwujących, serdecznie Wam dziękuję, a do sądu odesłałem pana Michała Gruchałę, ponieważ opozycja często mówi, że zawsze będzie po mojej myśli, ponieważ mam większość. Jeżeli mają rację to przypominam, że komisja całkiem niedawno upomniała mnie za przekroczenie terminu odpowiedzi, a taki spór czy pan Gruchała ma być na moim Facebooku czy nie, najlepiej rozstrzygnie właśnie sąd.

Zarzuty i oskarżenia oparte na zwykłych kłamstwach

Wyobraźcie sobie Państwo, że udzieliłem „milionowej bonifikaty deweloperowi promowanemu przez Burmistrza”. Gdyby tak było i chociaż ziarenko prawdy byłoby w tym, że udzieliłem bonifikaty deweloperowi to na pewno mógłbym spodziewać się jak to najczęściej bywa o 6:00 rano wizyty kilku panów, którzy zabraliby mnie z domu na przesłuchanie albo może stosowne służby weszłyby do ratusza i wyprowadziłyby mnie w kajdankach. Problem w tym, że żadnej bonifikaty nikomu nie udzielałem. Tylko sprzedając nieruchomość na kolejnym podkreślam publicznym przetargu obniżyłem jej wartość o około milion złotych. W pierwszym przetargu cena była określona na 4 966 919 zł, a w drugim sprzedaliśmy za kwotę 4 040 000 zł. Działanie moje i urzędu jest zgodne z prawem, nie jest żadnym precedensem, a do kasy miejskiej wpłynęła duża kwota, którą wykorzystujemy na inwestycje. Nazywanie jej bonifikatą jest zwykłym kłamstwem.

Proszę zwrócić uwagę, że oskarża się mnie również o promowanie tego dewelopera. Na jednej z konferencji prasowych ubrałem, chcąc zaprezentować T-shirt na Turniej Miast Chojnice -Dzierżoniów. Pośród kilku sponsorów była tam również nasza chojnicka firma, która zbudowała najwięcej mieszkań w naszym mieście. Powiązanie tych faktów i oskarżanie mnie o promowanie jest nieetyczne. W kolejnym wydaniu Chojniczanina odpowiem Państwu na pytanie, dlaczego sprzedaliśmy dużą działkę (3 ha), a nie podzieliliśmy jej na mniejsze, bo podobno gdybyśmy sprzedawali mniejsze to do kasy wpłynęłoby więcej pieniędzy. Ten kto nie żyje w bańce wie, że za sprzedaż działek na Metalowcu uzyskaliśmy ok. 8 mln zł, a musimy zainwestować w infrastrukturę przeszło 20 ml zł, jesteśmy już kilka lat opóźnieni.

Ten kto nie żyje w bańce zauważy, że obok tej dużej działki jest kilkadziesiąt małych nieruchomości, na których jak grzyby po deszczu wyrastają domy. W kolejnym wydaniu udowodnię, że tę dużą działkę sprzedaliśmy o wiele drożej niż sprzedawalibyśmy kilkadziesiąt małych działek na tej powierzchni. To są podstawy ekonomii i polityki gospodarczej, które obce są tym, którzy chcą pozamykać i ograniczyć Wasze postrzeganie rzeczywistości.

dr inż. Arseniusz Finster Burmistrz Chojnic Tekst sponsorowany