Nauczyciele pod lupą po słabych wynikach egzaminu ósmoklasisty

Wójt gminy Chojnice zapowiada dokładne przyjrzenie się pracy nauczycieli zatrudnionych w dziesięciu gminnych szkołach. Powód? Słabe, a w kilku przypadkach bardzo słabe wyniki tegorocznego egzaminu ósmoklasisty.

Wyniki tegorocznych egzaminów ósmoklasisty, a w szczególności rezultaty z matematyki, wywołały burzę w gminie Chojnice.   |  fot. Freepik

Przystąpiło do niego 173 absolwentów podstawówek. Najwięcej zastrzeżeń budzi matematyka, gdzie trzy szkoły osiągnęły średnie wyniki na poziomie zaledwie około 35 procent. Najgorzej matematykę napisali uczniowie z Silna. Dziesięciu zdających uzyskało tam średnio 34,2 proc. W Pawłowie było to 35,52 proc. przy 25 uczniach, a w Lichnowach 35,94 proc. przy 17 zdających.

Temat pojawił się podczas ostatniej sesji Rady Gminy Chojnice. - Jeśli w danej szkole przez trzy lata wyniki są na słabym poziomie, to dla nas oraz dla dyrektora jest to sygnał, że coś jest tam nie tak - mówił Zbigniew Szczepański, wójt gminy Chojnice. Chwilę później padły jeszcze mocniejsze słowa. - Mamy w gminie wielu wspaniałych nauczycieli, ale mamy też takich, którzy nigdy nie powinni tutaj pracować. Nie każdy nauczyciel ma dar przekazywania wiedzy, nawet jeśli sam ją posiada - mówił wójt.

Ta wypowiedź wywołała spore emocje w środowisku gminnej oświaty. Dyrektorzy szkół, które znalazły się na dole matematycznego zestawienia, stanęli w obronie swoich nauczycieli. - Jeśli trzy lata temu miałem dobre wyniki, na poziomie powyżej 50 procent, to teraz moi nauczyciele zapomnieli, jak się uczy, bo w tym roku mamy 35 procent? Nie, absolutnie nie! - mówi Leszek Redzimski, dyrektor Szkoły Podstawowej w Lichnowach.

Dyrektor zwraca uwagę przede wszystkim na niewielką liczbę zdających. W gminnych szkołach do egzaminu przystąpiło średnio po 17 uczniów. Przy tak małych grupach jeden czy dwóch ósmoklasistów z bardzo słabym wynikiem może znacząco obniżyć średnią całej placówki. - Wnioski można wyciągać i rankingi tworzyć, gdy do egzaminu w szkole podchodzi około stu uczniów. Taki wynik daje prawdziwszy obraz ich umiejętności, bo nawet gdy jakiś uczeń ma gorszy dzień, jego rezultat nie ma dużego wpływu na całą grupę - mówi Redzimski.

O sprawie cały czas jest głośno w gminnym środowisku nauczycielskim. Anita Sznajder, dyrektor Gminnego Zespołu Oświaty, zapowiada spotkanie z dyrektorami szkół i dokładną analizę sytuacji. Chodzi o wypracowanie takich kierunków pracy, które pozwolą poprawić wyniki w kolejnych latach. Jej zdaniem ważniejszy musi być też systematyczny nadzór dyrektorów nad pracą pedagogów. - Dyrektor jest na miejscu, może pójść do klasy i dokładnie, systematycznie sprawdzać, jak pracują jego nauczyciele - mówi Anita Sznajder.

Średni wynik z matematyki dla całej gminy Chojnice wyniósł niespełna 48 proc. Dla porównania średnia w powiecie chojnickim to 50,2 proc. Najlepiej wśród gminnych szkół wypadły Swornegacie, gdzie dziesięciu uczniów przystępujących do egzaminu uzyskało średnio 67 proc. W Nowej Cerkwi 18 zdających osiągnęło 58 proc., w Charzykowach 44 uczniów uzyskało 56 proc., a w Ogorzelinach dziewięciu zdających 55 proc.

Alicja Kamińska, dyrektor szkoły w Nowej Cerkwi, również przestrzega przed pochopnym budowaniem rankingów przy tak niewielkich grupach uczniów. Zwraca uwagę także na duże różnice między samymi placówkami. Jej zdaniem trudno stawiać obok siebie choćby Charzykowy i niewielkie szkoły wiejskie. Charzykowska podstawówka działa w miejscowości bezpośrednio sąsiadującej z Chojnicami, przyjmuje znacznie więcej uczniów i pod wieloma względami ma już charakter szkoły podmiejskiej, a nie typowej małej placówki wiejskiej.

Po mocnych słowach wójta emocji w gminnej oświacie nie brakuje. Teraz jednak wszyscy zainteresowani powinni usiąść przy jednym stole, odłożyć na bok kategoryczne oceny i spokojnie odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: co trzeba zmienić, aby za rok wyniki były po prostu lepsze.

(TAF)