Dziewięć lat temu noc z 11 na 12 sierpnia zmieniła Bory Tucholskie. Nawałnica łamała drzewa, odcinała drogi i łączność, a tysiące hektarów lasu przestały istnieć w ciągu kilkudziesięciu minut.
dziś 12:34
Każda kolejna rocznica jest okazją, by oddać hołd ofiarom nawałnicy, pochylić się nad tragedią sprzed dziewięciu lat i przypomnieć, jak wielką wartość ma ludzkie życie oraz wzajemna troska i solidarność. | fot. TAF
Na naszym terenie zginęło pięć osób. Wśród ofiar były dwie harcerki, 13- i 14-latka, uczestniczki obozu w Suszku. Wczoraj, 11 sierpnia, przy obelisku nad jeziorem Śpierewnik przedstawiciele gminy Chojnice, Nadleśnictwa Rytel i mieszkańcy ponownie spotkali się, aby wspomnieć ofiary tragedii i wydarzenia tamtej nocy. Pierwsze sygnały, że pogoda może być niebezpieczna, pojawiły się jeszcze wieczorem. W Charzykowach trwały wtedy szanty. Jak wspomina wójt gminy Chojnice Zbigniew Szczepański, około godziny 21.30 zapadła decyzja, by imprezę zakończyć wcześniej.
- Mieliśmy prognozy z Bydgoszczy, że nadchodzi silna burza. Nie mieliśmy jednak żadnej informacji, że ogromna nawałnica idzie w naszym kierunku i że wcześniej były już ofiary śmiertelne - wspomina Szczepański. Sam wójt wracał wtedy samochodem do domu. Drogi były już blokowane przez powalone drzewa, nie działał prąd, a chwilę później przestały działać również telefony. Dopiero około godziny 4.30 rano do jego domu zapukali policjanci. Przekazali informację o pięciu ofiarach śmiertelnych i poprosili o pomoc w organizowaniu wsparcia dla harcerzy.

W Szkole Podstawowej w Nowej Cerkwi przygotowywano miejsce, które w razie potrzeby mogło pełnić nawet funkcję prowizorycznego szpitala. Mieszkańcy przynosili żywność, koce i ciepłą herbatę. Organizowano gorące posiłki, rozkładano materace. Do szkoły zaczęli trafiać przemoknięci i zziębnięci harcerze. Tamten czas bardzo dobrze pamięta Alicja Kamińska, dyrektorka Szkoły Podstawowej w Nowej Cerkwi. Nawałnica dotknęła również jej rodzinę. Jeden z jej braci był wówczas sołtysem Rytla, drugi lekarzem. - Zadzwoniłam do brata i zapytałam tylko, czy żyją. Z kolei mój drugi brat miał dyżur w pogotowiu, które przyjmowało harcerki. Dlatego to jest takie trudne dla mnie do dzisiaj. Myślę, że dla niego też, dla nas wszystkich - mówi Alicja Kamińska.
Skala zniszczeń w lasach była ogromna. Nadleśniczy Nadleśnictwa Rytel Łukasz Rutkowski przypomina, że huragan uszkodził lasy w około 60 nadleśnictwach, a łącznie powalonych zostało około 80 tys. hektarów. Na terenie samego Nadleśnictwa Rytel całkowicie zniszczonych zostało 5370 hektarów, a uszkodzenia objęły ponad 11 tys. hektarów z 17 tys. hektarów zarządzanych przez nadleśnictwo. To oznacza, że ucierpiało ponad 60 procent miejscowych lasów.
Dzisiaj krajobraz wygląda już zupełnie inaczej. Uprzątanie skutków nawałnicy zakończono w 2020 roku. Od 2020 do 2024 roku trwało odnawianie lasu. Dziewięć lat to dużo, jeśli patrzy się na rosnący młody las. Znacznie mniej, jeśli wraca się do dramatycznych wydarzeń tamtej nocy. Dla ludzi, którzy wtedy szukali swoich bliskich, pomagali harcerzom albo rano zobaczyli zniszczone miejscowości i lasy, 11 sierpnia 2017 roku nadal pozostaje jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń w życiu.
(TAF)

CHOJNICE.COM
© Copyright Chojnice.com 2016. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykonanie:
Portale internetowe