Ile razy można obrazić i jak można sponiewierać człowieka?

Pierwsze pytanie, które otwiera mój felieton mówi burmistrz jest następujące - czy w oczach i umysłach Kamila Kaczmarka, Marzenny Osowickiej i Zdzisława Januszewskiego ja jestem CZŁOWIEKIEM?

Radni opozycji przechodzą do personalnych docinków, bezpardonowo obrzucając burmistrza Arseniusza Finstera epitetami typu „tłusty kot”, czy „włodarz oderwany od rzeczywistości” itp.   |  fot. ilustrac./red.

Maria Eichler na swoim profilu na Facebooku, w artykule pt. „Pralnia” zebrała wszystko to, co te trzy osoby powiedziały o mnie w ciągu zaledwie kilkugodzinnej sesji Rady Miejskiej.  Czytałem artykuł pani Marii wiele razy, wspominałem przebieg sesji i przyznam szczerze, że pomimo 27-letniego stażu na stanowisku burmistrza, tak głęboko i wręcz tragicznie z mojego punktu widzenia nie przeżywałem żadnej sesji. Dodam, że wypowiedzi tych trojga radnych na sesji, to tylko preludium tego, co robią ze mną w Internecie. To Państwo musicie ocenić, czy ja zasługuję na takie inwektywy i opinie o mnie, które usłyszeliście na sesji.

Oskarżenia i odpowiedź

Przejdźmy do konkretów. Dowiedziałem się, że łamię prawa kobiet, jestem przemocowcem i kłamię. To trzy potężne oskarżenia, które całkowicie odrzucam. Nie wiem, czy te osoby wiedzą co znaczy być przemocowcem i czy mają konkretne dowody na to, że kiedykolwiek złamałem prawa kobiet. Przypomnę, że byłem inicjatorem i realizowałem program in vitro. Co ważne, zdecydowana większość moich pracowników to kobiety i to ich trzeba zapytać o tak mocne oskarżenia w moim kierunku. Co do oskarżania o to, że jestem kłamcą, całkowicie je odrzucam, bo kłamie ten, kto mówi nieprawdę, znając rzeczywistą prawdę. Ja nigdy tak nie zrobiłem.

Kilka razy oczywiście zdarzyło mi się pomylić, ale nigdy nie były to kłamstwa. Dowiedziałem się, że jestem tłustym kotem, urządzam vendettę, jestem mściwy, toleruję układziki, nepotyzm, załatwiam brudne interesy, kieruję się własnym widzi mi się, proponuję totalne bzdury. Czy można powiedzieć coś gorszego o urzędującym Burmistrzu Miasta? Jakie brudne interesy załatwiam? Na kim się zemściłem? Jaką vendettę przeprowadziłem? A opisywanie mojego dorobku samorządowego jako proponowanie totalnych bzdur jest bardzo krzywdzące. Jeżeli ktoś tutaj jest przemocowcem i łamie prawa drugiego człowieka, to właśnie ta trójka radnych. Co ciekawe - ich lider Kamil Kaczmarek - jest gorliwym katolikiem, członkiem rady parafialnej i Rycerzem Kolumba. Myślę, że wiara, którą wyznaje nie daje możliwości obrzucania drugiego człowieka takimi oskarżeniami, ponieważ należy „szanować bliźniego swego jak siebie samego”.

Ocena mojej pracy i życia

Pójdźmy dalej. Dowiedziałem się po wielu latach, że nie nadaję się do szkoły i nie nadaje się na burmistrza, a moje rządy są przykładem rozpasania się władzy. Tutaj mamy powrót do przeszłości. W latach 1992-1998 byłem dyrektorem Zespołu Szkół Zawodowych przy ul. Kościerskiej w Chojnicach. Jakże bolesne jest to, że człowiek, który nie jest chojniczaninem, jest tu od kilkunastu lat, nie było go wtedy, kiedy razem z rodzicami
i nauczycielami rozwijałem nowe kierunki kształcenia. Budowałem pracownie komputerowe i specjalistyczne. Zawsze myślałem, bo takie były oceny kuratorium i rodziców, a także uczniów, że byłem bardzo dobrym dyrektorem. Przecież ta moja jakość dyrektorowania i efekty które osiągałem dały mi szansę zastania w 1998 roku Burmistrzem Chojnic. Nie wziąłem się znikąd. Miałem już wówczas swój dorobek.

Moje rządy są rzekomo przykładem rozpasania władzy. To bardzo ciekawe. Nie mam kierowcy, nie mam samochodu służbowego, nie mam też służbowej karty płatniczej, nie biorę ekwiwalentu za ubiór, nie korzystam z wielu tzw. przywilejów, z których mógłbym korzystać, to jak więc można mówić o rozpasaniu władzy? Kolejny cytat jest porażający: mam w nosie mieszkańców, zmanipulowałem opinię publiczną, robię świństwa, karzę ludzi niewygodnych, wciskam kit, oszukuję, ukrywam fakty, pławię się w luksusach. Ta wypowiedź to niesamowita wiązka hejtu i nienawiści, która zawiera w zasadzie same oskarżenia. Mam w nosie mieszkańców? A jestem od przeszło 20 lat prezesem Chojnickiego Banku Żywności, który pomaga tysiącom ludzi. Podobno robię świństwa? To proszę powiedzieć, jakie świństwa zrobiłem? Pławie się w luksusach, przecież nie mieszkam w wersalu jak Ludwik XIV do którego nieraz mnie porównują moi adwersarze. Mieszkam z żoną i córką w normalnym drewnianym ekologicznym domu.

Na moim osiedlu jest wiele droższych domów – pewnie też ładniejszych. Jestem wraz z rodziną takim „osiedlowym średniakiem.” Nie noszę biżuterii, w mojej ocenie ubieram się skromnie. Jeżdżę 8-letnim samochodem. No nie wiem, może nie znam definicji luksusu. Podobno cechuje mnie relatywizm moralny, czyli sobie życzę więcej kasy, a pracownikom administracji szkolnej skąpię. To bardzo ciekawe, ponieważ moi pracownicy otrzymali w tym roku 5% waloryzację swoich płac, a ja otrzymałem 3% waloryzację. Używając słowa relatywizm trzeba znać jego znaczenie, a nie tylko się nim posługiwać. W odniesieniu do wysokości mojej pensji. Dodam, że taką samą mają moi sąsiedzi samorządowi, czyli pan Starosta i pan Wójt. A także kilkuset innych burmistrzów i wójtów w Polsce. Nigdy bym nie pozwolił sobie na odstępstwo od reguły określonej w rozporządzeniu Rady Ministrów.

Kolejne zarzuty

Dowiedziałem się też, że jestem krezusem, uprawiam festiwal pychy, nie płacę podatków w mieście, a mieszkańcom je podwyższam. Krezus to niezwykle bogaty człowiek lub milioner. Krezus, a właściwie Krojsos był ostatnim królem Lidii (państwa w starożytnej Azji Mniejszej) słynął z niewyobrażalnego bogactwa. Znowu przykład posługiwania się słowami których znaczeń zupełnie nie rozumiemy. To fakt, że podatek od nieruchomości płacę w Gminie Człuchów, bo tam jest mój dom. Gmina Człuchów również w tym roku, podobnie jak Miasto Chojnice, inflacyjnie zwaloryzowała podatki. Tutaj szyderstwo polega jednak na tym, że próbuje się uzmysłowić mieszkańcom, że ja im podwyższam, a sam pewnie płacę o wiele niższe. Tak nie jest i można to łatwo sprawdzić.

Pycha, to nadmiernie wysoka samoocena. Pycha prowadzi do wyniosłości i towarzyszy jej na ogół agresja. Nigdy bym takim określeniem siebie nie nazwał, ale pasuje ono idealnie do radnego Kaczmarka, który nie potrafi sprostować zwykłych ordynarnych kłamstw np. takich, że szpital ma 120 mln zł długu, że Powiat płaci od tego długu odsetki, że księgowi w szkołach powiatowych zarabiają 3 tys. zł więcej niż w miejskich. Mógłbym tutaj przytoczyć wiele więcej przykładów. Idźmy dalej. Dowiedziałem się również, że generalnie reprezentuję interesy kolesiów, rodziny, zaprzyjaźnionych klubów i stowarzyszeń. Te słowa obrazują typowy populizm, ale włączono tutaj też moją rodzinę. Moi rodzice już nie żyją. Moja córka Ania, która kilka dni temu została adwokatem, pracuje osiągając najniższą krajową. Moi teściowie są na emeryturze. Jakie więc interesy rodzinne załatwiałem w Chojnicach?

Proszę o przykłady. Trójka radnych jest bezlitosna, ponieważ powiedziała również, że intelektualnie już nie ogarniam. Sprawiłem, że miasto szoruje po dnie i że uważam się za nieomylnego. Każdy ma swoją samoocenę. Ja mimo wszystko uważam siebie za człowieka doświadczonego, posiadającego określony zasób wiedzy, a to czy intelektualnie ogarniam oceniają mieszkańcy. Przypomnę tym, który odbierają mi człowieczeństwo, że 6 razy wygrałem wybory w pierwszej turze, a mój najgorszy wynik wynosił ok. 70 proc. Osiągałem jedne z najlepszych wyników w Polsce. Podobno miasto szoruje po dnie, a co innego mówią niezależni audytorzy i wyspecjalizowane firmy. Przytaczałem takie przykłady wielokrotnie w wielu rankingach i wielu ocenach nasze miasto odniosło sukcesy i było postrzegane bardzo pozytywnie, podobnie jak Gmina Chojnice.

Jeżeli myślicie, że to jest wszystko, to jesteście w błędzie, bo ja również przejawiam arogancję władzy i makiawelizm. Zalecam się do seniorów, bo najprawdopodobniej, zdaniem trójki „bohaterów” to tylko oni na mnie głosowali. Makiawelizm, to cyniczne i wyrachowane dążenie do celu za wszelką cenę, często poprzez manipulacje i lekceważenie norm moralnych. Znowu sprawdzam jakie to normy moralne złamałem. Największą radość dla trójki obrzucających mnie błotem i inwektywami jest wiadomość, że za kilka lat osiągam wiek emerytalny i najprawdopodobniej nie będzie zniesiona dwukadencyjność. Czyli już nie będę musiał zalecać się do seniorów. 

Podsumowanie

Spróbuję podsumować sytuację, którą Państwu przedstawiłem. Jestem przekonany, że poziom agresji i nagromadzenie absurdalnych zarzutów jasno pokazuje, że celem trójki „bohaterów” nie była żadna merytoryczna krytyka, a jedynie prymitywna próba zdyskredytowania mojej osoby. Kiedy brakuje racjonalnych dokumentów, faktów i twardych danych, najłatwiej jest sięgnąć po najniższe instynktowne chwyty: wyzwiska, insynuacje
o inwigilacji, bajki o Pinokiu, czy nie mające poparcia w rzeczywistości oskarżenia o nepotyzm i przemoc. To nie jest debata publiczna – to zwykły internetowy hejt i próba publicznego linczu. Każdy, kto choć trochę interesuje się sprawami naszego miasta wie, jak wygląda codzienna praca samorządu.

Rozumiem, że opozycja ma prawo do krytyki na tym polega demokracja. Jednak granica między krytyką, a ordynarnym kłamstwem i naruszaniem dóbr osobistych została rażąco przekroczona. Wypowiedzi pełne nienawiści i epitetów wystawią najgorsze świadectwo wyłącznie ich autorom. Pokazują bezsilność, brak klasy oraz kompletną bezradność wobec faktów i efektów mojej pracy dla Chojnic. Maria Eichler przypomniała, że jedna z chojnickich pijalni piwa nazywana była „Mordownią”. Nasze zachowanie na sesjach nie przypomina nawet pojedynku na ringu, bardziej przypomina pojedynek pod budką z piwem.  

Burmistrz Miasta Chojnice dr inż. Arseniusz Finster