"Gratki pod Bramą". Chojnicka starówka zyskuje klimat czy traci porządek?

Pchli Targ przy ul. 31 Stycznia od lat jest częścią weekendowego krajobrazu centrum Chojnic. Jedni mówią: koloryt, tradycja i życie na starówce. Inni odpowiadają: bałagan, przypadkowe rzeczy porozkładane na chodniku.

Na Pchlim Targu obowiązuje zakaz spożywania napojów alkoholowych. Wynika bezpośrednio z regulaminu targowisk miejskich oraz ogólnych przepisów o wychowaniu w trzeźwości, a jednak pojawiły się sygnały, że zakaz ten jest łamany.   |  fot. TAF

Także coraz więcej problemów dla osób, które w tej części miasta prowadzą sklepy. Ostatnia sobota znów pokazała, że temat „gratek” pod Bramą Człuchowską budzi emocje. W ostatni weekend dotarły do nas sygnały, że część osób handlujących mogła spożywać alkohol. Jedna z właścicielek punktów handlowych przy ul. 31 Stycznia. relacjonuje: - Kilka osób zachowywało się tak, jakby wcześniej spożywało alkohol. Słyuszałam też między nimi rozmowy co kto wypije! Inna właścicielka sklepu zwraca uwagę, że problem nie kończy się na zachowaniu niektórych osób. Jej zdaniem po sobotnim handlu w centrum często zostaje zwyczajny bałagan.

- W każdą sobotę, kiedy zamykam sklep, sprzątam porozrzucane niedopałki papierosów. Leżą pod witryną, na chodniku, czasem dosłownie przy wejściu do lokalu na schodach. Prosić by to posprzatać, to jak grochem o ścianę rzucać — opowiada. — W ostatnią sobotę przez pół dnia szczekał jeszcze owczarek niemiecki przywiązany do jednej z ławek. To był chyba pies kogoś z handlujących. Szczerze mówiąc, jest z nimi więcej kłopotu niż pożytku — uważa kobieta. Jak dodaje, sytuacja jest tym bardziej irytująca, że ul. 31 Stycznia to jedna z najbardziej widocznych części starówki.

- Była u mnie akurat na zakupach funkcjonariuszka Komendy Powiatowej Policji w Chojnicach, która powiedziała mi, że zauważyła wspośród handlujących kilka osób, które są jej "stałymi klientami" — relacjonuje właścicielka sklepu. Za organizację targowiska odpowiada Stowarzyszenie na Rzecz Lokalnej Przedsiębiorczości. Warto przypomnieć, że decyzją miasta sprzed kilku lat handel w tej części centrum został dopuszczony szerzej niż wcześniej. Na wyznaczonym odcinku mogą handlować nie tylko osoby związane ze stowarzyszeniem, ale wszyscy chętni. Nie muszą prowadzić działalności gospodarczej. Warunek jest jeden: mają przestrzegać zasad porządku i trzymać się wyznaczonego miejsca. Jak widać, nie wszystkim się to udaje.

O komentarz poprosiliśmy Mirosława Andraszczyka, szefa Stowarzyszenia. - Sprawę zgłosili mi obecni na miejscu koledzy. W najbliższą sobotę udam się na targowisko, bo ostatnio byłem chory, i sprawdzę, co się dzieje. Jeśli okaże się, że alkohol jest spożywany, wezwę Straż Miejską — mówi Andraszczyk. — Zwracam jednak uwagę, że alkoholem raczą się osoby spoza stowarzyszenia. Wiem to na pewno od moich ludzi — dodaje. Komendant Straży Miejskiej w Chojnicach Jarosław Piechowski zapewnia, że do tej pory strażnicy nie otrzymywali oficjalnych zgłoszeń dotyczących spożywania alkoholu przez osoby handlujące przy ul. 31 Stycznia. Przyznaje jednak, że służby mają przyjrzeć się temu miejscu.

Oficjalnie handel powinien odbywać się na odcinku od Bramy Człuchowskiej do Domu Towarowego Libera. Tymczasem część osób zwraca uwagę, że sprzedający nie zawsze trzymają się tej przestrzeni, a wystawione rzeczy coraz bardziej wchodzą na Stary Rynek i zajmują coraz większą jego część. Dyrektor Wydziału Komunalnego Urzędu Miejskiego w Chojnicach, Jarosław Rekowski podkreśla, że urząd wyznacza miejsce i godziny handlu, ale nie prowadzi bieżącego nadzoru nad każdym sprzedającym. Dyrektor nie ukrywa jednak, że rozumie głosy niezadowolenia. Według jego słów ego za porządek odpowiada Stowarzyszenie.

Czy rozwiązaniem byłoby przeniesienie handlujących na jedno z miejskich targowisk, na przykład przy ul. Angowickiej? Taki pomysł pojawia się w rozmowach o uporządkowaniu centrum. Mirosław Andraszczyk nie ukrywa jednak, że dla środowiska związanego z Pchlim Targiem oznaczałoby to w praktyce koniec obecnej formuły. - Przeniesienie nas na Angowicką nie miałoby sensu. Moglibyśmy od razu zakończyć handel — uważa.

A jakie jest Wasze zdanie? Czy Pchli Targ przy ul. 31 Stycznia to potrzebny element żyjącego centrum Chojnic i lokalny koloryt, którego szkoda byłoby się pozbywać? A może to przykład miejsca, które wymaga pilnego uporządkowania, bo zamiast promować starówkę, coraz częściej psuje jej wizerunek?

TAF