Dwie wizje Chojnic: rozwój czy populizm?

Kiedyś obowiązywała prosta zasada: można było spierać się o opinie, priorytety czy kierunki rozwoju, ale nie o same fakty. Fakty stanowiły wspólny punkt wyjścia do dyskusji. Dziś coraz częściej żyjemy w świecie równoległych narracji.

Populiści zdobywają rozgłos za pomocą postprawdy, czyli skutecznym rozpowszechnianiem fałszywych treści, oczerniających przeciwnika albo obiecujących cuda.   |  fot. ilustrac./red.

Każda strona ma własne media, własnych bohaterów i własną wersję rzeczywistości. To zjawisko widać już nie tylko w polityce krajowej, ale coraz wyraźniej również w samorządach. Mam wrażenie, że właśnie z takim zjawiskiem mamy do czynienia w Chojnicach. Jako władze miasta opieramy komunikację na uchwałach, dokumentach, przetargach, analizach, harmonogramach i oficjalnych decyzjach. Można się z nimi nie zgadzać, można proponować inne rozwiązania, można krytykować tempo czy priorytety inwestycji. To jest normalna, zdrowa demokracja, a rolą opozycji jest właśnie krytyka działań tych, którzy decyzje podejmują. 

Problem pojawia się wtedy, gdy emocje zaczynają zastępować fakty. Gdy z każdej decyzji buduje się opowieść o układach, ukrywaniu informacji czy działaniu przeciw mieszkańcom, mimo że nie przedstawia się rozstrzygających dowodów potwierdzających takie tezy. Wtedy debata przestaje dotyczyć tego, co zrobiono, a zaczyna koncentrować się na przypisywaniu intencji i budowaniu atmosfery podejrzeń. Dobrym przykładem jest tyrada radnego Kamila Kaczmarka. Zamiast dyskusji o konkretnych rozwiązaniach komunikacyjnych przy ul. Bankowej czy o zapisach regulaminu cmentarza komunalnego, dominują określenia takie jak „układ”, „patologia”, „ukrywanie dokumentów”, „działanie w interesie silnych i bogatych”, czy zarzuty o świadome wprowadzanie mieszkańców w błąd. Tego typu język wywołuje silne emocje i łatwo zapada w pamięć, ale nie zastępuje rzeczowej analizy dokumentów ani spokojnej dyskusji nad faktami.

Podobnie jest z inwestycjami. Każde przesunięcie harmonogramu przedstawiane jest jako „likwidacja inwestycji”, choć w rzeczywistości oznacza zmianę terminu realizacji. Każda inwestycja realizowana wcześniej od innej przedstawiana jest jako dowód istnienia szczególnych relacji, choć decyzje inwestycyjne wynikają z wielu czynników: gotowości dokumentacji, możliwości pozyskania dofinansowania, bezpieczeństwa ruchu czy zobowiązań wynikających z planowania przestrzennego.

Nie twierdzę, że mieszkańcy nie mają prawa zadawać trudnych pytań. Wręcz przeciwnie – powinni je zadawać. Ale odpowiedzi powinny opierać się na dokumentach, faktach i argumentach, a nie na insynuacjach czy sugestiach, których nie potwierdzono. To właśnie tutaj przebiega granica między odpowiedzialną debatą a populizmem. Odpowiedzialna debata zaczyna się od faktów i dopiero później prowadzi do ocen. Populizm bardzo często odwraca tę kolejność – najpierw formułuje mocną tezę, następnie buduje wokół niej emocjonalną narrację i dobiera pojedyncze zdarzenia jako jej potwierdzenie. Mieszkańcy Chojnic zasługują na debatę, w której można ostro spierać się o kierunek rozwoju miasta, ale nie tworzyć równoległych wersji rzeczywistości. Bo tylko wtedy, gdy zgadzamy się co do faktów, możemy uczciwie różnić się w opiniach.

A. Kopczyński