Do naszej redakcji zgłosiła się zbulwersowana czytelniczka, która padła ofiarą absurdalnych realiów polskiej służby zdrowia. Kobieta po półtorarocznym oczekiwaniu w kolejce miała zaplanowaną wizytę u specjalisty na najbliższą sobotę, 7 listopada.
dziś 12:54Długo wyczekiwany dzień okazał się jednak początkiem kolejnego biurokratycznego koszmaru. Tuż przed planowanym terminem pacjentka otrzymała lakoniczne zawiadomienie z prośbą o pilny kontakt telefoniczny ze szpitalem. Powód? Okazało się, że 7 listopada poradnia będzie... nieczynna. Gdy zdezorientowana kobieta zadzwoniła pod wskazany numer, przeżyła prawdziwy szok. Zamiast propozycji przyjęcia w najbliższym roboczym dniu, rejestratorka poinformowała ją, że najbliższy wolny termin przypada dopiero na maj 2027 roku.
To jednak nie koniec absurdów. Pacjentka, przygotowując się do sobotniej wizyty, zaledwie dwa dni przed telefonem ze szpitala wykonała komplet zaleconych badań laboratoryjnych. W maju 2027 roku ich wyniki będą już całkowicie nieaktualne. Jaka była rada personelu medycznego? W słuchawce usłyszała, że w przyszłym roku ma po prostu pójść do lekarza rodzinnego po nowe skierowanie i powtórzyć całą procedurę od nowa, lub poszukać sobie nowej poradni.

– Gdzie tu sens i logika? – pyta rozżalona czytelniczka. – Skoro szpital wyznaczył mi termin na sobotę 7 listopada, a potem z własnej winy go odwołał, to rozumiem, że powinnam zostać wciśnięta w grafik w najbliższym czasie, kiedy urzęduje lekarz, a nie spychana na koniec kolejki za kolejne 7 miesięcy! Zamiast empatii i profesjonalnego rozwiązania problemu, pacjentka spotkała się z bezczelnością. Gdy zaczęła dociekać swoich praw, pracownica szpitala rzuciła protekcjonalnie: „A czy pani nie ogląda telewizji? Nie wie pani, jakie kolejki panują w szpitalach?”.
Zaistniała sytuacja to jaskrawy dowód na to, że w machinie publicznej służby zdrowia pacjent przestał być podmiotem leczenia, a stał się jedynie kolejną pozycją w systemie. Przesunięcie wizyty z winy placówki o ponad pół roku i zmuszenie pacjentki do ponownego stania w kolejkach po skierowania oraz marnowania publicznych pieniędzy na kolejne, dublowane badania to czysty absurd.
Szczególnie bulwersuje jednak postawa personelu. Pytanie o „oglądanie telewizji” i zasłanianie się ogólnokrajowym kryzysem w ochronie zdrowia jest ze strony szpitala przejawem głębokiego cynizmu. Pacjent ma prawo oczekiwać pomocy, a nie bezradnego rozkładania rąk i arogancji. Kryzys systemowy nie zwalnia zarządzających placówkami z logicznego myślenia i elementarnej przyzwoitości. Jeśli szpital odwołuje pacjentowi termin, na który ten czekał 18 miesięcy, obowiązkiem placówki powinno być znalezienie rozwiązania natychmiastowego, a nie skazywanie chorego na kolejne miesiące niepewności.
W związku z zaistniałą sytuacją powiadomiliśmy kierownictwo szpitala, chcemy dowiedzieć się, dlaczego pacjenci nie są przepisywani na najbliższe wolne terminy w trybie pilnym oraz jak szpital zamierza rozwiązać problem przeterminowanych badań laboratoryjnych. Obecnie czekamy na oficjalne stanowisko szpitala w tej sprawie. Gdy tylko otrzymamy odpowiedź, natychmiast ją opublikujemy.
(red.)

CHOJNICE.COM
© Copyright Chojnice.com 2016. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykonanie:
Portale internetowe