Burmistrz Chojnic Arseniusz Finster po raz 27 uzyskał absolutorium oraz wotum zaufania, ostro odpowiadając opozycji, którą nazwał „destrukcją” i skrytykował za niski poziom debaty publicznej.
dziś 14:08
Arseniusz Finster skomentował przebieg burzliwej sesji absolutoryjnej, odpierając krytykę radnych i deklarując dalsze działania pod hasłami transparentności, dialogu, rozwoju oraz współpracy. | fot. ilustrac./red.
Dyskusja dotyczyła „Raportu o stanie Gminy Miejskiej Chojnice za 2025 rok”. Opozycja krytykowała dokument, nazywając go „zbiorem przypadkowych danych” oraz „wszechobecną propagandą sukcesu”. Wytykano także zadłużenie miasta, które na koniec roku wyniosło prawie 109 milionów złotych. Poniżej publikujemy tekst burmistrza Arsseniusza Finstera.
Kelner za najniższą krajową
W planie był artykuł „rozmowy z ekspertem część druga”, ale sesja absolutoryjna, a konkretnie jej przebieg, powoduje, że eksperta odkładam na półkę. Pierwszy rekord, który trzeba odnotować to czas trwania sesji. 10,5 godziny, to rekord w Powiecie Chojnickim, który od dzisiaj należy do Miasta Chojnice. W dyskusji o raporcie o stanie miasta nie można ograniczać długości wypowiedzi radnych, dlatego taki mamy efekt. Szczególnie jeden mówca z tzw. „twardej opozycji” przyjął założenie, że liczy się długość, a nie technika i warstwa merytoryczna. Wielu radnych, nie mogąc wytrzymać tego klimatu, spacerowało po korytarzach, szukało wytchnienia w biurze rady miejskiej, ale cóż, dzieje się tak wtedy, kiedy konkretnie 3 osoby biorą na wytrzymałość pozostałych radnych.
Licznik inwektyw ciągle rośnie
Na przedostatniej sesji zostałem obrzucony trzydziestoma inwektywami np.: kłamca, przemocowiec, tłusty kot, krezus. A na ostatniej sesji, do której się odnoszę, wyartykułowano w moją stronę cztery, jestem: destruktorem, szkodnikiem, magikiem i Wielkim Szu. Szczególnie ucieszyłem się z Wielkiego Szu, ponieważ uwielbiam aktora Jana Nowickiego, który w tą postać się wcielił, ale po jakości tych inwektyw zauważają Państwo jaką mam opozycję.
Taktyka na awanturę
Taki zarzut postawiła mi opozycja, a sprawdzenie czy jest prawdziwy jest bardzo proste. Wystarczy przeczytać protokół, który będzie na BIP za kilka dni i tam czarno na białym widać, że tylko merytorycznie odnosiłem się do problemów i zarzutów. Natomiast taktykę „na awanturę” stosuje właśnie „twarda opozycja”, która swój nowy klub nazwała „Nasze Miasto Chojnice”. Daj Boże, żeby to miasto nigdy nie było ich. Taktyka na awanturę to podawanie szeregu nieprawdziwych informacji. Na sesji powiedziałem, że wszystkie spółki, w których miasto ma 100 % udziałów, wypracowały w roku 2025 zyski. Otrzymałem odpowiedź, że łatwo jest wypracować zysk jak miasto dopłaca do spółek. Jako przykłady podano MZK i Miejskie Wodociągi. Jest to zarzut chybiony ponieważ nie ma w Polsce miejskiej spółki komunikacyjnej, która realizuje swoje usługi bez dopłaty, która jest swoistą rekompensatą kosztów związanych z usługa transportową. Kilkanaście procent tej rekompensaty stanowią bilety autobusowe, ale większość kosztów pokrywa samorząd.
Podobnie w miejskich wodociągach dopłata służy obniżeniu kosztów jednostkowych za ścieki, które ponoszą mieszkańcy. Gdyby jej nie było to płaciliby za ścieki więcej. Innym przykładem takiej taktyki jest porównywanie osiedla Metalowiec do osiedla Pogodnego. Na Metalowcu żyje kilkaset osób i nie ma jeszcze kanalizacji sanitarnej (będziemy ją budować), a na Pogodnym żyje kilka tysięcy osób i kanalizacja już jest. Najbardziej jednak wyrazistym dowodem na destrukcję jest stwierdzenie, że za 7,7 mln złotych (koszt budowy boiska dla ChKS Kolejarz przy 50% dotacji z Ministerstwa Sportu) można zbudować 20 boisk. Powiedziałem na sesji, że daję szansę autorowi tej wypowiedzi, a był nim wiadomo Pan radny Kaczmarek na materializację jego deklaracji. Moje wypowiedzi nazywane są „sowiecką propagandą”. Tutaj ciężko będzie Państwu zrozumieć o co chodzi ponieważ stricte sowiecka propaganda do nas nie dociera.
Kelner za najniższa krajową
Na sesji w punkcie uchwalenia planu ogólnego wypowiadał się planista p. Łukasz Piskurewicz. Odpowiadał na pytania i zarzuty w sposób merytoryczny, wręcz ekspercki. W pewnych fragmentach wykazał, że twarda opozycja mówiąc np. „o korytarzu przewietrzania miasta” nie wie dokładnie o czym mówi, a nawet nie jest w stanie wskazać źródła pochodzenia tego określenia. To tak samo jak z „historycznym ogrodem sióstr”. Oczywiście był ogród, bo jako dziecko pamiętam, ale w żaden sposób nie jest on historyczny. Pan radny Kaczmarek wskazał Panu planiście, że „nie powinien przyjmować tonu urzędnika z 20-letnim doświadczeniem, a powinien przyjąć postawę kelnerki na najniższej krajowej, która wymysły swoich klientów przyjmuje z pokorą i uśmiechem”. Treść tej wypowiedzi najlepiej definiuje postawę Pana radnego. To już nie jest niegrzeczne, to po prostu jest chamskie. A dodam, że Pan radny po raz pierwszy w życiu widział i słyszał Pana planistę. Takie pouczanie i połajanki to standard każdej wypowiedzi Pana radnego. On najlepiej wie co i jak należy robić. Na szczęście słuchała go tylko trójka radnych, a pozostałych 17 nie daje wiary jego wypowiedziom.
Walka o mównicę
Pan radny zgłasza zabranie głosu i pyta, czy może skorzystać z mównicy. Pan przewodniczący odpowiada, że nie, ponieważ każdy radny ma swoje miejsce, swoje krzesło, swój indywidualny mikrofon i nie będzie nikogo wyróżniał ponad innych. Co robi Pan radny? Wiedząc, że przewodniczący nie włączy mu mikrofonu na mównicy maszeruje ze swoim włączonym mikrofonem na mównicę i próbuje rozpocząć swoje wywody. Pan przewodniczący mu przerywa, oczywiście słyszy o braku demokracji innych kwestiach, których nie warto powtarzać. Przewodniczący zarządza przerwę. To przemocowe zachowanie dodając do tego występ pana radnego w bibliotece, gdzie ograniczył swobody wiceprzewodniczącego Jana Koperskiego nie przepuszczając go do przejścia przez schody i obrzucając inwektywami, plus wiele innych wypowiedzi do radnych na komisjach dają tragiczny obraz człowieka, który za wszelką cenę chce osiągać założone cele. W mojej ocenie już nawet je osiąga ponieważ inni ludzie zaczynają się go bać.
Arkadiusz, czy Arseniusz?
Pan radny Januszewski bodajże sześciokrotnie nawoływał, aby nie udzielić mi wotum zaufania. Czytając z kartek swoją wypowiedź nazywał mnie Arkadiuszem, ale w tym samym czasie w swobodnych wypowiedziach nazywał mnie Arseniuszem. Jaki można wysnuć wniosek? Gdyby on pisał to co czytał nie używał by imienia Arkadiusz, bo przecież nazywał mnie, nawet w przerwach z czytania kartki, Arseniuszem. Tak więc Bogu dzięki dalej mogę nosić moje imię.
Baner i karteczka
Pani radna Osowicka na stole przy którym siedzi wywiesiła baner o ulicy Widokowej. Media zrobiły zdjęcia. Podobno mam moim ego nie blokować ulicy Widokowej. Jasny i czytelny przekaz. Potem na sesji Pani Osowicka nazwała mnie „destruktorem i szkodnikiem”. Napisałem te słowa na małej karteczce, którą przykleiłem na moim sercu i media też zrobiły zdjęcia. Tak więc Pani Osowicka była podwójną bohaterką części wizualnej naszej sesji. Trzynaście za, cztery przeciw, trzy wstrzymujące to bardzo dobry wynik, a szczególnie ważne jest to, że nie było 13 do 8 jak próbował nam uzmysławiać ten, który uważa się za najmądrzejszego.
Wesołych i słonecznych wakacji.
Pozdrawiam Arseniusz Finster Burmistrz Chojnic

CHOJNICE.COM
© Copyright Chojnice.com 2016. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykonanie:
Portale internetowe