Budujemy odporność naszej społeczności. W Krojantach o tym, jak przetrwać kryzys

Jak reagować w sytuacji kryzysowej, współdziałać z wojskiem i służbami oraz chronić siebie i najbliższych? Tego mogli dowiedzieć się mieszkańcy podczas spotkania, które odbyło się w Krojantach w gminie Chojnice.

Podczas spotkania uczestnicy rozmawiali ze specjalistami o zasadach współdziałania z wojskiem i służbami ratunkowymi oraz o skutecznych sposobach ochrony siebie i swoich najbliższych.   |  fot. TAF

Rozmawiano nie tylko o zagrożeniu wojennym. Przykład nawałnicy z 2017 roku pokazał, że sytuacja, w której przez kilka dni trzeba radzić sobie bez prądu, łączności czy szybkiej pomocy służb, wcale nie jest abstrakcją. Spotkanie zorganizowali Urząd Gminy Chojnice oraz sołectwo Krojanty. Otworzył je Janusz Szczepański, zastępca wójta gminy Chojnice. - Ta wiedza przyda się oczywiście w stanie najwyższego zagrożenia, takiego jak działania wojenne, ale myślimy także o tym, co zdarzyło się w 2017 roku podczas nawałnicy. Przez wiele dni część naszych mieszkańców była odcięta od świata. Wiedza to podstawa do tego, żeby czuć się bezpiecznie - mówił Szczepański.

Prelegentem był chorąży Mateusz Badowski z Wojskowego Centrum Rekrutacji w Człuchowie. Tłumaczył, że podczas poważnego kryzysu szczególnie ważne są pierwsze dni. Wtedy pomoc może nie dotrzeć od razu, a mieszkańcy będą musieli liczyć przede wszystkim na siebie, rodzinę i sąsiadów. Według informacji przekazywanych podczas spotkania gospodarstwo domowe powinno być przygotowane na samodzielne funkcjonowanie przez pierwsze 72 godziny. Później ciężar pomocy ma stopniowo przechodzić na lokalne struktury samorządowe. Badowski mówił w tym kontekście nawet o dziewięciu dniach, podczas których kluczowe znaczenie może mieć sprawne działanie mieszkańców, gminy i powiatu.

Nie chodzi przy tym wyłącznie o zapasy. W kryzysie równie istotna jest współpraca, wiedza, gdzie szukać informacji i umiejętność zachowania spokoju. Sporo miejsca poświęcono wojnie hybrydowej. Badowski mówił o propagandzie, fałszywych informacjach i działaniach nastawionych na wzbudzanie strachu oraz pogłębianie społecznych podziałów. Jako źródło takich działań wskazywał przede wszystkim Rosję. - Chodzi o to, żeby nie było spokoju, żeby wywoływać niepokój, podziały i skłaniać ludzi do nieracjonalnych działań. Rosjanie cały czas sprawdzają, jak będziemy reagować - mówił chorąży.

Podstawowa zasada? Nie udostępniać automatycznie sensacyjnych wiadomości pojawiających się w internecie. Najpierw należy sprawdzić źródło i zastanowić się, czy przekazywana informacja rzeczywiście jest wiarygodna. Ciekawym wątkiem była alternatywna łączność. Badowski opowiadał o systemie rozwijanym przez środowisko krótkofalowców w Polsce. Ma on pozwalać na przesyłanie wiadomości również w sytuacji, gdy przestaną działać maszty GSM. Do korzystania potrzebna jest odpowiednia aplikacja oraz niewielki moduł. Jak przekazywano podczas spotkania, na terenie Chojnic system obejmuje już znaczną część miasta i jest dalej rozbudowywany. W przypadku długotrwałej awarii sieci komórkowej taka alternatywa może okazać się szczególnie cenna.

Nie zabrakło oczywiście plecaka ewakuacyjnego. Tym razem nacisk położono przede wszystkim na to, żeby po prostu go mieć. Nie trzeba kompletować wszystkiego jednego dnia. Zakupy można rozłożyć w czasie. W plecaku powinny znaleźć się m.in. woda, żywność o długim terminie przydatności, leki, apteczka, latarka, radio, powerbank, mapa, kompas, podstawowe środki higieniczne i dokumenty. Ważna jest również gotówka, ponieważ w sytuacji awarii mogą nie działać bankomaty ani terminale płatnicze. Prelegent zwracał także uwagę, aby w razie konfliktu nie zakładać odzieży w barwach militarnych. Cywil ubrany w moro może zostać błędnie zidentyfikowany jako żołnierz. Przydatne będą za to ubrania termoaktywne, prosta ochrona przeciwdeszczowa i niewielki śpiwór ratunkowy.

Najważniejszy przekaz ze spotkania był jednak prosty. Kryzys nie musi od razu oznaczać wojny. Może zacząć się od zerwanych linii energetycznych, braku zasięgu i dróg zablokowanych przez powalone drzewa. Wtedy o bezpieczeństwie decydują nie tylko służby. Liczy się również to, czy sami mieszkańcy wiedzą, co robić i potrafią pomóc sobie nawzajem. Szkoda, że w tym wykładzie wzięło udział tak mało mieszkańców. Szansa na uzupełnienie wiedzy będzie już 7 października na taki samym spotkaniu w Silnie a potem jeszcze w Ogorzelinach i Charzykowach. 

(TAF)