Australia z bliska. Chojniczanka opowiedziała o ośmiu miesiącach na antypodach

Osiem miesięcy w Australii, praca w buszu, spotkania z dzikimi zwierzętami i podróże przez jeden z najbardziej niezwykłych kontynentów świata. O swoich doświadczeniach opowiadała Anka Smugała z Chojnic podczas spotkania w MBP.

Anka Smugała, podróżniczka i absolwentka leśnictwa, opowiadała o swojej 8-miesięcznej pracy i podróżach po australijskim buszu.   |  fot. TAF

Przez godzinę uczestnicy mogli poznać Australię widzianą nie tylko z perspektywy turysty. Chojniczanka razem z partnerem, Patrykiem, mieszkała tam, pracowała i wykorzystywała wolne dni na poznawanie kraju. Jak podkreślali po spotkaniu, mieli sporo szczęścia, bo pracę udało im się znaleźć dzień przed wylotem, gdy tracili już nadzieję. Chojniczanka jest absolwentką leśnictwa oraz ochrony przyrody i edukacji przyrodniczo-leśnej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Interesuje się podróżami, obserwacją zwierząt i fotografią przyrodniczą.

Marzenie z dzieciństwa

Wyjazd do Australii był dla Anki Smugały spełnieniem dziecięcego marzenia. Przez ponad pół roku razem z Patrykiem mogła poznać kraj, który zachwyca przyrodą, ale też wymaga od podróżujących ostrożności i dużej pokory. Na miejscu pracowali dla firmy zajmującej się zwalczaniem inwazyjnych roślin rosnących w australijskim buszu. Praca odbywała się w ośmioosobowych zespołach, często na terenach bez zasięgu telefonicznego. Do dyspozycji pracowników był GPS, a procedury bezpieczeństwa przewidywały szybką reakcję w razie braku kontaktu z ekipą z wykorzystaniem helikoptera ratowniczego włącznie..

Busz, węże i pijawki lądowe

Praca w australijskim buszu oznaczała nie tylko usuwanie niechcianej roślinności. Były też spotkania z jadowitymi pająkami, insektami i wężami. Jednym z najbardziej niebezpiecznych był wąż tygrysi, który pewnego razu podpłynął do pracującej grupy. Silne wrażenie zrobiła również sytuacja z jednego z kempingów. Idąc nocą do toalety, pani Ania zauważyła ogromnego pytona, wielkości człowieka, który leżał i właśnie trawił swoją zdobycz tuż przy ścieżce. Najbardziej uciążliwe okazały się jednakpijawki lądowe, które spadały na ludzi przechodzących pod drzewami. Po kontakcie z nimi pozostawał ból i wielogodzinne swędzenie skóry.

Kontynent niezwykłej przyrody

Trudy pracy rekompensowały weekendowe wyprawy po Australii. Ania i Patryk spotkali na swojej trasie kangury, koale, wombaty, emu, kolczatki, psy dingo, dziobaki i lwy morskie. Szczególne wrażenie robiła różnorodność przyrody, która dla osób zainteresowanych naturą jest jednym z największych skarbów Australii.

Od Góry Kościuszki po Uluru

W czasie pobytu Ania i Patryk odwiedzili wiele znanych miejsc. Byli między innymi na Górze Kościuszki, najwyższym szczycie kontynentalnej Australii, mającym 2228 metrów n.p.m. Podróżowali trasą Great Ocean Road, gdzie zobaczyli słynne skały Dwunastu Apostołów. Na ich trasie znalazły się także eukaliptusy królewskie, należące do najwyższych drzew świata, oraz czerwona skała Uluru, jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Australii. Odwiedzili również Daintree Rainforest uznawany za najstarszy las tropikalny na świecie.

Mimo wielu miesięcy spędzonych na antypodach, Australia okazała się zbyt duża, by zobaczyć wszystko. Ania i Patryk podkreślają, że nadal zostało wiele miejsc, do których chcieliby dotrzeć. Dlatego mają nadzieję, że jeszcze wrócą do Australii.

(TAF)