Chociaż władze socjalistyczne uczyniły z niego centralny punkt swojej propagandy, historia tego święta jest znacznie starsza i ma międzynarodowe korzenie.
dziś 08:54
Ówcześni decydenci na trybunie honorowej (ul. Sukienników) w tym dniu podczas pochodu pierwszomajowego braw nie szczędzili. | fot. ilustrac./arch
Historyczną uchwałę o świętowaniu 1 maja we wszystkich krajach i corocznych manifestacjach w tym dniu powziął I Kongres II Międzynarodówki zwołany w Paryżu 14 lipca 1889. Uchwała ta miała na celu przede wszystkim wzmożenie walki o realizację 8-godzinnego dnia pracy i jednocześnie podkreślenie wspólnoty interesów międzynarodowego proletariatu. W okresie PRL-u święto to zostało "zawłaszczone" przez państwo, które organizowało obowiązkowe, masowe pochody, mające być dowodem poparcia dla partii. Dziś 1 maja obchodzony jest w wielu krajach na świecie, od Niemiec i Francji po Kubę czy Islandię.
Obchody pierwszomajowe stały się jednym z symboli epoki PRL. W jednym wszyscy są zgodni. W tym dniu zawsze była ładna pogoda. Jak na zamówienie. Dzień wcześniej organizowano w szkołach tzw. „capstrzyk” będący niejako przedsmakiem pierwszomajowego pochodu, tak też było na przestrzeni lat także w Chojnicach.

Rolki krepy i listewki tworzyły kompozycję „miotły” tyle, że barwną. Trasa zawsze była ta sama. Ileż trudu kosztowało ówczesnych dekoratorów pracujących na zlecenie partyjnego aparatu doprowadzenie miasta do świątecznego wystroju. Niewybaczalne było nie wywieszenie akcentów pierwszomajowych na budynkach. Aby uniknąć tłumaczenia administratorzy jak dozorcy zawczasu pamiętali o tym. Nie mogli jednak zapomnieć o tym, by w święto 3 maja nadal powiewały. Nie życzyła sobie tego władza ludowa.
Idą zwarte szeregi ...
Sam udział w pochodzie miał swój prolog w macierzystym zakładzie pracy. Najczęściej aktywistom wręczano „szturmówki” portrety wielkich naszego kraju i obozu, oraz hasła, które w zależności od sytuacji politycznej na świecie brzmiały: „Amerykańscy imperialiści – ręce precz od Wietnamu” „Pozdrawiamy patriotów greckich” itp. Na Placu Bojowników PPR, gdzie znajdował się punkt zborny manifestantów zaczynały się podsumowania uczestników, kogo brakuje, kto komu oddał flagę, a kto zwyczajnie się ulotnił.

Ramię w ramię, bez względu na piastowane stanowisko i funkcję.
W zależności od branży zakładu pracy przed honorową trybuną defilowały lub jechały modele hal fabrycznych, wyroby rękodzieła ludowego, maszerowały kluby sportowe, przedstawiciele organizacji i stowarzyszeń. Wszystko to barwne kolorowe i rozradowane, tak jakby ten dzień należał do najszczęśliwszych w życiu. A przy trybunie honorowej orkiestra dwoiła się i troiła, aby ta manifestacja ludzi pracy na długo pozostała w pamięci maszerujących. Ale pochody były też dobrą okazją do spotkania dawno niewidzianych kolegów(w przypadku delegacji, czy emerytów) albo poczynienia nieprzewidzianych zakupów.
W tym dniu WSS, PSS, GS ze specjalnie przygotowanych straganów i samochodów sprzedawały cytryny, parówki, wędliny i słodycze. Pochody i całą otoczkę z tym związaną traktowano, jako rodzaj pikniku. Nierzadki to był widok, gdy po trudach pochodu w Parku Tysiąclecia siadano na kocu w gronie znajomych i raczono się piwem albo czymś mocniejszym, przed wieczorną zabawą ludową na pl. Jagiellońskim.


(red) fot. archiwum

CHOJNICE.COM
© Copyright Chojnice.com 2016. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykonanie:
Portale internetowe