
- A do tego dzisiaj gramy w lokalu przy ulicy 31 Stycznia! Owo trio rozpoczęło swój set od instrumentalnej kompozycji na dwie gitary, potem już z własnymi tekstami partnerował im Łukasz. W uszach słuchaczy z pewnością pozostanie to idealne współbrzmienie gitar i pozytywne teksty, mówiące o najważniejszych sprawach życia. dodajmy jeszcze, że grupa bazowała na własnym repertuarze, wplatając tylko jeden cover z repertuaru Alice in Chains.
Druga formacja, która pojawiła się na scenie to sympatyczny duet By the Way. Tworzą go Emilia Leda i Michał Mirosław. Klamrą ich występu były dwie kompozycje the Cranberries, w trakcie koncertu przewinął się tzw. jeden z utworów grupy Anathema. Ale były to tylko dodatki umiejętnie dobrane do autorskich tekstów i kompozycji, niekiedy o zawiłej fabule, alegoriach, ale znakomicie pasujących do muzycznej konwencji. No i ten głos Emilii! Subtelny, czysty o unikalnej barwie - tej formacji warto się przyjrzeć i kibicować.
(ro)