
Niezbyt rozmowny był po tym posiedzeniu przewodniczący Rady Nadzorczej Henryk Mollin. Nie chciał ujawnić, czy uchwała o usunięciu Damiana Pilackiego była głosowana, jaki był wynik ewentualnego głosowania. Bardziej skory do podzielenia się swą wiedzą z naszymi czytelnikami był sam Damian Pilacki.
Jak przebiegała Pana wizyta na posiedzeniu RN?
- Na samym początku zarzuciłem przewodniczącemu nieznajomość prawa. Otóż w zawiadomieniu o terminie posiedzenia są liczne błędy formalne. Wychodziło na to, że przewodniczący Henryk Mollin nie zna statutu. Na moje pytania dotyczące tego pisma, słyszałem w kółko, że w SM jest taki zwyczaj. Jeśli zwyczaj jest ważniejszy od statutu, to o czym to świadczy? Proponuję przewodniczącemu zwyczaj zostawić obrzędom ludowym, a w sprawach spółdzielni kierować się wyłącznie normami prawa.
Jakie zarzuty Panu postawiono?
- Dotyczyły m.in. upublicznienia sprawy tzw. „lojalek” podpisywanych w tym roku przez pracowników SM; okoliczności, w jakich Agatę Zachwieję odwołano z funkcji wiceprezesa. Moim błędem miało być również propagowanie idei gospodarowania zasobami spółdzielni na zasadach wspólnot mieszkaniowych, co Rada, wg mnie, odczytała jako nawoływanie do zakładania wspólnot. Osobiście jestem zwolennikiem wspólnot i nie widzę nic zdrożnego w tym, że ludzie chcą poczuć się gospodarzami we własnych mieszkaniach. Niestety nie wszędzie da się utworzyć wspólnoty, więc wyjściem miałoby być wprowadzanie modelu zarządzania podobnego do wspólnot, gdzie kluczowe decyzje podejmuje się w uzgodnieniu z mieszkańcami bloków. Jeśli ktoś, tak jak przewodniczący Rady, nie odróżnia metody zarządzania od ustroju samej instytucji, to pytam się, co taka osoba robi w Radzie Nadzorczej? Kolejny zarzut dotyczył rozpowszechniania informacji o wysokości zgromadzonych środków na funduszu remontowym przez poszczególne budynki. To dla mnie kompletnie niezrozumiały zarzut. Każdy spółdzielca ma prawo do tego, aby wiedzieć, ile zebrał blok, w którym mieszka i co za te pieniądze zostało zrobione. Informacje o wysokości zgromadzonych środków na funduszu remontowym nie stanowią żadnej tajemnicy i każdy, kto ma w tym interes prawny, taką informację może uzyskać. Na wszystkie zarzuty udzieliłem wyjaśnień. Jeśli będzie taka potrzeba, to udowodnię swoje racje również przed sądem. Co więcej, zarzuty, które wobec mnie sformułowała RN a Zarząd opisał je w ogłoszeniach, stanowią pomówienie. To może skończyć się aktem oskarżenia. Chciałbym przy okazji dodać, że wysłałem już do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych zapytanie, czy takie postępowanie SM nie naruszyło ustawy.
Czym skończyła się dyskusja nad wnioskiem zarządu o usunięcie Pana z grona spółdzielców?
- Dowiedziałem się nieoficjalnie, że nie podjęto uchwały w tej sprawie. Prawdopodobnie w ogóle nie była głosowana.
Co z inicjatywą zwołania Walnego Zgromadzenia członków SM?
- Dziś (23.12.) złożyłem w siedzibie SM wniosek o zwołanie Walnego. Poparło go blisko 700 spółdzielców. Wraz ze mną podpisy zbierało 10 osób. Oczekuję, że zarząd, zgodnie ze Statutem, zwoła Walne Zgromadzenie. We wniosku domagamy się ujęcia w porządku obrad uchwał o odwołaniu całego składu Rady Nadzorczej oraz o powołaniu nowych członków. Uzasadniamy to tym, że aktualna Rada Nadzorcza nie szanuje prawa, łamie Statut, regulaminy oraz podstawowe prawa członkowskie. Moim zdaniem ta spółdzielnia zasługuje na lepszą reprezentację, niż Henryk Mollin i spółka.
rozmawiał (je)
odpowiedz