
Temat, który kilkanaście lat temu nie powodował specjalnych emocji, dzisiaj powoduje niemal narodową debatę i medialną histerię. Tak jak kiedyś było wiadomo, że wszelkie niedogodności związane z zimą należy natychmiast i skutecznie likwidować, tak nienormalne wydaje się dyskutowanie, co robić, aby się nie narobić przy likwidacji gołoledzi czy usuwaniu zasp.
Mieszkańcy z nieco dłuższym bagażem doświadczeń pamiętają, że dawniejsze zimy nie szczędziły nam mrozu i większych opadów śniegu, przy których w dzisiejszych czasach ogłoszono by stan klęski żywiołowej. Piszący ten artykuł pamięta drewniane pługi holowane za ciągnikiem, mocowane do samochodów ciężarowych. Zamiast nowoczesnych piaskarek, na odkrytej skrzyni ładunkowej kilku ludzi rozsypywało piasek docierając wszędzie. Rejon Eksploatacji Dróg i Mostów dysponował pługiem wirnikowym który radził sobie z każdą zaspą, a były i to jakie! Nie trzeba było poruszać się żółwim tempem, zwracając uwagę by nie fiknąć kozła i nie doznać złamania ręki lub nogi.
Chodniki były oczyszczone i posypywane. Dzisiaj twierdzi się, że tamten system się przeżył i nie zdał egzaminu. Zgadzam się z tym w pełni, z małym wyjątkiem – w sprawach likwidacji skutków zimy przerasta nas o głowę.
Kto dzisiaj pamięta, lub nie chce pamiętać łopat składających się z drewnianego styliska i kawałka sklejki, oskardów do rozbijania lodu czy innych równie prymitywnych lecz niezwykle skutecznych narzędzi, przy których nowoczesna technika wydaje się być bezradna, być może na wskutek błędów ludzi decydujących o ich użyciu.
Mając na uwadze fakt, że jest to początek trudnych warunków zimowych, czekających na pieszych i zmotoryzowanych nasuwa się stwierdzenie: jest źle, a zapewne będzie gorzej, z racji tego, że nie był to żywiołowy atak zimy, lecz próbka tego, czym może nas zaskoczyć aura, jak to zimą bywało, i bywać będzie. Już widzę oburzonych przedstawicieli służb odpowiedzialnych za taki a nie inny stan. Stwierdzenia, że zima nas nie zaskoczy, jesteśmy przygotowani – można włożyć między bajki, tak jak i zapewnienia, że robimy wszystko, aby było bezpiecznie.
(t)
odpowiedz