Do wspólnego systemu dołączają poszczególne jednostki, wczoraj KPP Chojnice

Od 17 września wszystkie jednostki policji województwa pomorskiego przełączą numer alarmowy 997 na numer 112. Zmiana polega na usprawnieniu procedury zgłoszeniowej, zebraniu kompleksowej informacji oraz przyspieszeniu reakcji policji na zgłoszenie.

Przy takim rozwiązaniu operator 112 będzie mógł dysponować informacją kompletną, co w sposób właściwy przekaże do wiadomości policjanta.   |  fot. KPP

10 września rozpoczęła się migracja numeru 997, zostanie ona zakończona 17 września. Od tego dnia wszyscy mieszkańcy Pomorza wybierając numer 997 zostaną przekierowani do Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Gdańsku (operator 112).

Codziennie do wspólnego systemu dołączają poszczególne jednostki, w poniedziałek było to KMP Gdańsk, wczoraj dołączyły - KPP Chojnice, KPP Kwidzyn, KPP Malbork i KPP Nowy Dwór Gdański.  Taki zabieg usprawni procedurę zgłoszeniową, gdyż oficer policji otrzyma przefiltrowaną informację , co zaoszczędzi czas samego zgłoszenia, a w konsekwencji przełoży się na szybszą reakcję funkcjonariuszy.

Przy takim rozwiązaniu, operator 112 będzie mógł dysponować informacją kompletną, co w sposób właściwy przekaże do wiadomości policjanta. W ubiegłym roku duża część zgłoszeń, która trafiała do policji to zgłoszenia niepotwierdzone lub błędnie skierowane. Właśnie wprowadzenie numeru 112 pomoże uniknąć takich sytuacji.

KPP

Zapisz

  1. 13 września 2018  09:59   Co "ulepszą" to spie........ !   stary PIES

    Na komendzie i tak zostanie oficer dyżurny i jego pomocnik, więc to chyba nie jest problemem aby w ciągu doby odebrać kilka telefonów. Dzwoniąc na 112 dla niektórych będzie za późno na jakąkolwiek pomoc, kiedyś po dodzwonieniu usłyszałem: kto, gdzie, jak, kiedy, do jakiej gminy należy miejscowość, jaki jest nr. drogi itd..., itd.... aż się wku...... i zapytałem czy podać numer buta i koszuli.

    4
    0
    Odpowiedz
  2. 12 września 2018  13:34   Nie potwierdzam...   stanley

    Na własnym przykładzie wiem, że to tylko wydłuża i opóźnia reakcje służb. Brak znajomości danego terenu przez takiego "wojewódzkiego" dyżurnego (opierającego się na cyfrowych mapach i innych podobnych rozwiązaniach) to niepotrzebne a tak cenne minuty tracone na przekazywaniu informacji od zainteresowanego (potrzebującego pomocy/interwencji/ratunku) do stosownych służb. "Upierdliwe" pytania dot. sytuacji zadawane przez dyżurnego CPR to strata czasu i opóźnienia. Kiedyś telefon do pogotowia w stylu: ...przy Kinoteatrze na schodach do parku leży zakrwawiony człowiek... wystarczył by karetka przyjechała gdzie trzeba. A teraz? A jaka to ulica? Czy może Pan/Pani bardziej sprecyzować miejsce? Może Pan/Pani wysłać "pinezkę" na nr xxx? A skąd np. turysta ma wiedzieć jaka to ulica? Nikogo dookoła by spytać... "Miejscowi" dyżurni znający teren prędzej "załapią" miejsce zdarzenia. Nie uważam tego za dobry pomysł. Ale to moje zdanie które opieram na własnych doświadczeniach co podkreślam. P.S. Taki przykład z ostatnich miesięcy. Do pożaru przyjechały jednostki z trzech (!) województw bo dyżurny z CPR nie był w stanie określić pod czyją "jurysdykcją" było miejsce pożaru...

    15
    0
    Odpowiedz