Chojnice. Społeczna akcja w czasie przymusowego bezruchu

#Chojnice pomagają – szyjemy maseczki! To nazwa akcji nieodpłatnej pomocy szpitalom, do której włącza się coraz więcej mieszkańców Chojnic i powiatu chojnickiego.

Szpitale potrzebują maseczek. Akcja szyjemy maseczki trwa!   |  fot. Facebook

Już od piątku trwa szycie masek ochronnych dla personelu pomorskich szpitali, zmagających się z niedoborem środków ochrony indywidualnej.  Chojnice nie dały się nikomu wyprzedzić w pomaganiu szpitalom. Należą do miast, których mieszkańcy najszybciej taką pomoc zorganizowali. Wszystko za sprawą akcji szycia maseczek ochronnych.

Trwa obecnie szycie pierwszej partii tysiąca masek dla Szpitala Specjalistycznego im. F. Ceynowy w Wejherowie. Wkrótce maseczki otrzyma także szpital w Chojnicach. Inicjatorzy akcji liczą, że z tej pomocy zechcą skorzystać też inne placówki na Pomorzu.

Pierwszego dnia do udziału w akcji zgłosiły się trzy panie zatrudnione w chojnickiej pracowni krawieckiej. Rozpropagowanie inicjatywy w internecie zaowocowało kolejnymi zgłoszeniami – głównie byłych krawcowych i osób, które postanowiły odkurzyć swoje maszyny do szycia. Do akcji włączyła się też pracownia krawiecka w Nowej Cerkwi. Gotowych do szycia jest już 20 osób.

- Popularność naszej inicjatywy przerosła wszelkie oczekiwania – przyznaje jeden z pomysłodawców przedsięwzięcia, Tomasz Peplińskioprócz setek polubień wciąż otrzymujemy deklaracje pomocy. Jedni chcą szyć, inni służą transportem, jeszcze inni gotowi są wesprzeć akcję finansowo. Niestety, nie przyjmujemy pieniędzy. Działamy non-profit. Ale chętnie przyjmujemy pomoc materiałową. W tej chwili właśnie brak materiałów najbardziej nas ogranicza.

Zdobycie materiału na maseczki na wolnym rynku jest obecnie niemożliwe. Chojniczanie proponują więc szpitalom szycie z materiału powierzonego. Taką formę współpracy udało się uzgodnić ze szpitalem w Wejherowie. - Wejherowo wygospodarowało na ten cel pewną partię włókniny, która posiada wszystkie atesty produktu medycznego – zwraca uwagę Tomasz Pepliński – dzięki temu możemy powiedzieć, że nasze maseczki nadają się do zastosowania w placówkach ochrony zdrowia. W sytuacji nadzwyczajnej, a taką właśnie mamy, powinno to wystarczyć.

Darmową dostawę następnej partii włókniny zaproponowała pewna prywatna firma z Chojnic. Firma liczy na to, że część masek z tego materiału zostanie przekazana do wykorzystania przez jej pracowników. Deficytowymi materiałami są także nici i guma. Pewną partię tych produktów udało się kupić w jednej z chojnickich pasmanterii z prywatnych środków inicjatorów akcji. 40% gumy to dar właścicielki pasmanterii.

Tomasz Pepliński jest właścicielem firmy informatycznej. Pozostali inicjatorzy akcji to właścicielka sklepu odzieżowego, Regina Malszewska i Justyna Kiedrowska, która prowadzi pracownię krawiecką. Ich firmy znalazły się w tym samym położeniu co większość drobnych przedsiębiorstw – nie mogą pracować na pełnych obrotach. Obawa o przyszłość źródeł utrzymania nie przesłania jednak troski o ludzi znajdujących na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem.

- Boję się myśleć, co stanie się z nami wszystkimi, gdy zachorują albo trafią na kwarantannę wszyscy lekarze, pielęgniarki i ratownicy – wyznaje Tomasz Pepliński. I dodaje – najważniejsze, że udało nam się zorganizować. W tej chwili szycie maseczek to jedyny sposób, w który możemy pomóc. Nie wykluczam jednak innych form naszej działalności. Myślę też, że inicjatywa o nazwie „Chojnice pomagają” przetrwa pandemię i rozwinie się w przyszłości w coś więcej.

Grzegorz Karbowski. Fot. Facebook

Zapisz