Ubyło dzieci i nauczycieli

Nieubłaganie zbliża się nowy rok szkolny. 2 września do szkół przyjdzie mniej dzieci i mniej nauczycieli. Ci ostatni mogą jednak liczyć na podwyżki – ok. 10 proc., co tylko przez IV miesiące, do końca roku kalendarzowego będzie kosztowało ponad 1 mln zł.

Jak poinformował dyrektor oświaty Grzegorz Czarnowski w przedszkolach znalazły miejsca wszystkie dzieci.   |  fot. (olo)

A w ratuszu zastanawiają się, czy za podwyżkami dla nauczycieli „przyjdą” również z budżetu państwa pieniądze. Jak wyliczono, od września do końca grudnia podwyżki będą kosztowały budżet miasta 1,1 mln zł.

- To znacząca dla budżetu kwota. Obecnie ministerstwo pracuje nad algorytmem podziału środków dla samorządów, ale przypuszczamy, że kwota znów będzie niedoszacowana i będziemy musieli część środków na podwyżki przeznaczyć z naszego budżetu, a to dodatkowe środki, których nie planowaliśmy. Cieszymy się, że nauczyciele będą zarabiać lepiej, natomiast za tym powinny iść środki z budżetu państwa – mówi Grzegorz Czarnowski, szef chojnickiej oświaty.

Wiadomo, że nowy rok szkolny to mniej dzieci i mniej nauczycieli (część odeszła na emerytury, część zmieniła szkoły, kilku osobom skończyły się umowy). Najwięcej zmian będzie w SP nr 8, która najbardziej została dotknięta reformą oświaty. Na tę chwilę w wydziale oświaty wycofują się z tworzenia centrum usług, które miałoby skupiać osoby zajmujące się w szkołach księgowością czy kadrami. Co prawda pozwoliłoby to na obniżenie kosztów, ale potrzeba zbyt dużo pieniędzy na utworzenie takiego centrum (dostosowanie miejsca, remont itp). Być może temat powróci za jakiś czas.

Tekst i fot. (olo)

Zapisz

  1. 20 sierpnia 2019  07:27   Były nauczyciel (1)   Były nauczyciel

    Czytając niektóre posty wiem, że dobrze zrobiłem odchodząc ze szkoły :) "Wolę uczciwie zarabiać" , "18 godzin w tygodniu"... skoro nikt nie widzi i NIE CHCE widzieć ile pracuje nauczyciel to bez sensu z nim w ogóle rozmawiać i do niego podchodzić, jeśli ktoś nie wie ale chociaż chce zrozumieć, to zrozumie. Choćby dali 50% podwyżki to nie wrócę do szkoły, w moim "fachu" będzie deficyt nauczycieli bo. już 2 propozycje w gminie dostałem, a tam skąd odszedłem jeszcze chętnego nie ma. Tylko strajk włoski pokaże ile tak naprawdę pracuje nauczyciel, tylko 18h przy tablicy i KONIEC! tak najlepiej do półrocza, wtedy zaślepieni niech piszą czy widzą jakąś różnicę.

    2
    2
    Pokaż/ukryj odpowiedzi
    Odpowiedz
  2. 13 sierpnia 2019  12:31   Nauczycieli jest o wiele za ... (8)   Krysia

    Nauczycieli jest o wiele za dużo. Pracują zbyt krótko a chcieliby zarabiać nie wiadomo ile. Ty zaś człowieku urabiaj się po pachy i płać za przywileje jaśnie państwa psia mać. Zwolnić co trzeciego a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na podwyżki dla pozostałych. Zwolnieni niech idą do uczciwej roboty.

    11
    33
    Pokaż/ukryj odpowiedzi
    Odpowiedz
    • 19 sierpnia 2019  16:01   A co ty wiesz o zajmowaniu ...   anonim

      A co ty wiesz o zajmowaniu się dziećmi kiedy wy nauczyciele zna na dzień robicie sobie wolne bo wam się nie chce a kasa tak. Jak chcecie kasę to nie róbcie wolne w roku szkolnym.

      1
      4
    • 19 sierpnia 2019  11:53   Co ty   anonim

      Co ty k...wiersz o pracy nauczyciela. Walnij się w łeb debilu!

      3
      1
    • 14 sierpnia 2019  12:03   administracja oświaty!   INA

      no to teraz czas na walkę o podwyższenie wynagrodzeń pracowników administracji oświatowej, bo bez tych pracowników nauczyciele nie funkcjonują ....!!Powodzenia

      3
      12
    • 14 sierpnia 2019  09:21   Nauczyciele biją rekordy w ...   anonim

      Nauczyciele biją rekordy w europie zarabianiu pieniędzy w tym zawodzie

      4
      13
    • 14 sierpnia 2019  09:20   Nauczyciele protestują jak ...   anonim

      Nauczyciele protestują jak im POmuniści rozkazą

      5
      13
    • 13 sierpnia 2019  22:39   Tylko ktoś, kto nie ma ...   Nauczyciel

      Tylko ktoś, kto nie ma pojęcia o pracy nauczyciela, może tak napisać. I tylko się ośmiesza takimi stwierdzeniami. Co więcej - nie zawaham się nazwać takiej osoby kretynem.Tak, droga Krysiu, jesteś kretynką. Ja natomiast jestem młodym nauczycielem, krótko po studiach. Pracowałem na 2/3 etatu, zarabiałem netto ok. 1200 zł jako stażysta. Co więc dziwnego jest w tym, że nauczyciele chcą zarabiać więcej? Nie byłem w stanie sam się utrzymać i musiałem mieszkać z rodzicami. Chciałem? Nie. Musiałem. Takich osób są w Polsce tysiące. Oczywiście mogłem zmienić pracę, ale mam swoje pasje i jestem idealistą, chcę dzielić się wiedzą z dziećmi, a praca nauczyciela jest dla mnie pracą marzeń, choć ma swoje minusy. A teraz inna kwestia - godziny (podam minimalną ilość). 2/3 etatu to 12 godzin. 12 godzin w szkole, ale z 2 kołami dodatkowymi (za które pieniędzy nie dostawałem, bo szkoła nie miała na to budżetu) robiło się 14 godzin. Na każde przygotowanie do koła potrzebowałem minimum 2 godzin, co daje już 18 godzin. Co niedzielę po wyjściu z łóżka siadałem do pracy, którą wykonywałem do wieczora, z reguły zajmowało mi to 8 godzin, czasami więcej. Co po zsumowaniu dawało 26 godzin. W tym czasie robiłem rozpiskę zajęć na cały kolejny tydzień, przygotowywałem sprawdziany i kartkówki, sprawdzałem zaszyty i wstępnie przygotowywałem się do kolejnych lekcji, a w dzienniku elektronicznym wpisywałem oceny, terminy, odpisywałem na wiadomości od uczniów i rodziców. W tygodniu zajmowałem się sprawdzaniem kartkówek i sprawdzianów, bo przy różnych rocznikach wypadało tak, że zawsze coś musiałem sprawdzić, bo różnie się materiał rozkładał i regularnie jakieś formy sprawdzania wiedzy były. Sprawdzenie przy klasie mającej ponad 20 uczniów zajmuje minimum godzinę, ale uczyłem przedmiotu humanistycznego, więc sporo było czytania z wydłużającymi proces próbami rozszyfrowania pisma. Spokojnie można dodać kilka godzin, ale żeby nie przesadzać, to niech będą to 4 godziny. Daje to więc w tej chwili 30 godzin, czyli 75% standardowego etatu. Należy też doliczyć wywiadówki, rady pedagogiczne, potrzebę zostania w szkole i przygotowania materiałów (np. zrobienie ksero lub opracowanie dodatkowych ćwiczeń), zostanie w szkole i przygotowanie uczniów do konkursów, przygotowanie materiałów powtórzeniowych przed egzaminami, same konkursy, wycieczki, szkolenia itd. Aktywności jest sporo, nie każdego dnia/tygodnia/miesiąca takie aktywności są, ale w obrębie roku jest tego dużo i gdyby obliczyć średnią, to tygodniowo spokojnie można by było dodać kilka godzin. Co więcej - płaca się nie zmienia w zależności od ilości tych dodatkowych aktywności. I to wszystko przy 2/3 etatu. Jako nauczyciel zazdrościłem czasami przedstawicielom innych zawodów, że idą do pracy, robią swoje i wracają do domu mając czas dla siebie i rodziny. Ja tego nie miałem zbyt wiele. I to wszystko za kwotę, która nie pozwalała mi się po studiach utrzymać samemu. Oczywiście nauczyciel z większym stażem potrzebuje nieco mniej czasu na przygotowanie. Nauczyciele na pełnym etacie lub mający ponad etat spędzają na pracy więcej niż 40 godzin tygodniowo zarabiając porównywalnie z osobami z kasy w Biedronce. To nie jest normalne. Jak można mówić, że nie jest to uczciwa praca? W takim razie jak nazwać kogoś, kto przepracowuje mniej godzin za większe pieniądze? Taka Krysia ewidentnie nie ma pojęcia nic o tym, o czym pisze i coś ją boli, bo widocznie ma gorszy los lub przynajmniej tak myśli nie znając rzeczywistości.

      22
      6
    • 13 sierpnia 2019  19:55   Do nauczyciel. Wolę uczciwie ...   Krysia

      Do nauczyciel. Wolę uczciwie zarabiać na chleb.

      5
      17
    • 13 sierpnia 2019  17:41   możesz   nauczyciel

      również zostać nauczycielką i pracować krótko i oczywiście zarabiać duuuże pieniążki

      17
      5