
Niestety siła żywiołu była potężna. Po kilkunastu minutach od przyjazdu straży pożarnej, języki ognia sięgały nawet 20 metrów. Pomimo akcji gaśniczej prowadzonej przez kilkanaście zastępów (z terenu miasta i gminy Czersk oraz gminy Brusy i Chojnic) nie udało się stłumić pożaru w zarodku. Co pewien czas ogień "przeskakiwał" i trawił znajdujące się blisko siebie budynki (hale, magazyny, zadaszenia, itp.) zakładu. Dopiero po kilku godzinach udało się opanować sytuację, jednak spłonął praktycznie cały zakład wraz z wyposażeniem i towarami. Straty są ogromne, szacowane na ok. 1 mln zł. Na szczęście żadna z osób przebywających w zakładzie oraz uczestniczących w akcji ratunkowej nie odniosła obrażeń. Przyczynę pożaru będzie ustalać policja.
- To jeden z największych pożarów, który gasiliśmy w ciągu ostatnich kilku lat – mówią czerscy strażacy. – Udało się uratować dwa budynki, w których zamieszkiwali ludzie. Przez cały czas w zagrożone miejsca były podawane prądy wody.
- Spotkała nas kolejna tragedia – mówi właściciel zakładu stolarskiego. - Przez cztery lata od ostatniego pożaru ledwo otrząsnęliśmy się, a tu znowu wszystko trzeba zaczynać od nowa. Nie mam wyboru, w halach które nie uległy spaleniu muszę szybko wznowić produkcję, ponieważ obowiązują mnie terminy kontraktu. Poza tym ponad dwadzieścia osób w jednej chwili zostało bez pracy. Nie wiem ile czasu mi to zajmie, ale koszty będą ogromne.
(red)
odpowiedz