Skarby utracone. I uratowana Dama z łasiczką

Czwartek, godzina 17. W dawnym mieszkaniu regionalisty Albina Makowskiego przy ul. Drzymały 5 w Chojnicach członkowie i sympatycy Chojnickiego Towarzystwa Przyjaciół Muzeum biorą udział w comiesięcznym spotkaniu pn. „Czwartki u Albina”.

Filmy o utraconych dziełach sztuki będzie można obejrzeć także podczas Nocy Muzeów – już 19 maja – w auli starego ogólniaka.   |  fot. Maria Eichler

Najpierw oglądają filmy z serii „Muzeum utracone” powstałe na zlecenie ministerstwa kultury. Z bardzo fajną animacją i niefajnym tematem, bo dotyczą dzieł utraconych przez Polskę w czasie II wojny światowej. To ponad milion różnego rodzaju zabytków, więcej niż liczą zbiory czterech renomowanych europejskich muzeów. Jest mowa m.in. o kolekcji Czartoryskich i zaginionym obrazie „Portret młodzieńca” Rafaela, o losach kolekcji „antycznej” z Gołuchowa, dziejach zbiorów muzealnych z Gdańska i Poznania.

Straty wszędzie są dotkliwe i mimo że wiele dzieł zostało „namierzonych”, nie wszystkie trafiły do prawowitych właścicieli. – Nie jest to łatwe – mówi Barbara Zagórska, dyrektorka muzeum. – Bo jeśli ktoś kupił, to trudno odebrać. A jeśli były to dzieła zagrabione, to zwykle jedyną drogą są dyplomatyczne zabiegi, by je odzyskać. A to trwa. Trzeba przedstawić dokumentację, udowodnić, że ma się prawa do tych zabytków.

Co z tą damą?

Nie mogło zabraknąć w tym kontekście gorącego wątku „Damy z łasiczką” i kupna kolekcji Czartoryskich przez rząd. – To była mądra decyzja – zauważył Jan Zieliński. Nie mieliśmy żadnych gwarancji, że ten obraz po wypożyczeniu na jakąś wystawę do nas wróci. Zabezpieczenia były bardzo słabe, właściwie o wszystkim decydowała fundacja. Lepiej więc, że teraz obraz jest w naszych rękach.

Panie z muzeum wspominały, że losy niektórych dzieł bywają wręcz sensacyjne. Wypożyczona przez muzeum w Gdańsku misa terra sigilata, ogromnej wartości zabytek, dopiero po wielu monitach wróciła do Chojnic...A srebrny kociołek już nie... Anna Czapczyk opowiadała, że do bibliotecznych zbiorów w muzeum bywa, że kupowane są książki...z pieczątką tej instytucji. – A co mamy robić, kupujemy – wzdychała. – Mimo że kiedyś była to nasza własność...

Przypominano sobie, że kiedyś inwentaryzacja muzealnych zbiorów była pod psem, a Julian Rydzkowski miał wielkie zaufanie do odwiedzających muzeum, więc zdarzało się, że to i owo wyparowało...Teraz szukaj wiatru w polu... Justyna Barwina zachęcała do przeczytania książki pt. „Chrapiący ptak”, w której jest też wątek zabezpieczania kolekcji zbiorów w czasie wojny w majątku Borówki niedaleko Sępólna. – Zostały zakopane i szczęśliwie przetrwały wojnę, a biologiczne eksponaty zostały potem podarowane Polskiej Akademii Nauk przez światowej sławy uczonego Bernda Heinricha – mówiła.

Albin też oskubany

Anna Czapczyk nawiązała do miejsca spotkania, czyli dawnego mieszkania kolekcjonera różności Albina Makowskiego. – Zanim miasto przejęło ten lokal i to, co w nim jest, byli już tu poszukiwacze „skarbów”  Nie wszystko się więc ostało – mówiła. Ubolewano, że różnie traktowane są zabytki w parafiach, nie wszędzie „po bożemu”, a gdzieniegdzie zaciera się granica pomiędzy tym, co moje, a co nie...A propos zbiorów kościelnych pojawił się też wątek predelli chojnickiej Hermana Hana, która tylko do końca maja jest do oglądania w muzeum.

To też dziwny przypadek, bo predella nawet w nazwie ma przymiotnik „chojnicka”, a jest w zbiorach muzeum w Gdańsku – zastanawiała się Barbara Zagórska. – Jak się tam znalazła? Czyżby jezuici przekazali ją do zgromadzenia w Oliwie w obawie przed Szwedami?  To oczywiście nie ostatnia dyskusja „u Albina”. Kolejne spotkanie w czerwcu. Drugi czwartek miesiąca, godzina 17. Potem wakacyjna przerwa. A od września znowu szansa na rozmowę w tym miejscu. Warto tu zajrzeć, oddział muzeum po remoncie robi wrażenie.

Tekst i fot. Maria Eichler

Zapisz

  1. 15 maja 2018  10:19   misa terra sigillata   xyz59

    SIGILLATA / DWA L/ - UKŁONY I POZDROWIENIA !!!

    1
    0
    Odpowiedz
  2. 12 maja 2018  18:46   Pani Mario bardzo ciekawy ...   Mieszkanka

    Pani Mario bardzo ciekawy artykuł. Pozdrawiam

    5
    0
    Odpowiedz