Przedświąteczne rozważania ...

Radość, pojednanie, nadzieja – z tym kojarzą się nam święta. W noc narodzin Dzieciątka nawet zwierzęta ponoć mówią ludzkim głosem, by razem z nami i aniołami oznajmiać nadejście Zbawiciela.

Święta to magiczny czas, trwają krótko, ale na szczęście zawsze są co roku.   |  fot. arch.red.

Nie przeszkadza nam, że data, którą świętujemy, jest w zasadzie umowna – w Piśmie Świętym nie ma żadnej wzmianki, kiedy Chrystus przyszedł na świat. Wiemy, że już w 335 roku obchodzono Boże Narodzenie właśnie tego dnia oraz że data 25 grudnia pokrywała się z pogańskim świętem Narodzin Niezwyciężonego Słońca. Jedni twierdzą, że to był przypadek, inni zaś, że to próba wykorzenienia dawnych wierzeń. Dla chrześcijan nie data zresztą jest istotna, lecz to, że Jezus Chrystus, syn Boży „przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”.

1

Zanim jednak nadejdzie ta upragniona wigilijna noc musimy przyznać jedno. Wspólne przygotowania do Świąt zbliżają bardziej niż rodzinne biesiadowanie przy suto zastawionym stole. Zdaniem psychologów, w tych szczególnych chwilach nawet zwykłe sprzątanie czy gotowanie nabiera szczególnego znaczenia i mocy. Sprzyja to snuciu rodzinnych opowieści i historii. Z kolei strojenie choinki, ustawianie dodatkowego nakrycia to także idealna chwila na przekazanie pociechom świątecznych tradycji. Poniekąd należy do naszych obowiązków, aby maluchy miały piękne wspomnienie z dzieciństwa.

Jakie są dzisiejsze świąteczne biesiady? Choć zanika – zwłaszcza w zasobniejszych rodzinach kontrast między stołem powszednim a świątecznym, nadal i to powszechnie, przywiązuje się dużą wagę do jedzenia, a także do sposobu jego podania. Ciągle obowiązuje ten sam ceremoniał biesiadny polegający na wielogodzinnym ucztowaniu przy uginającym się od jadła i napitku stole. Na szczęście wychodzi z mody prynuka, czyli jak pisał J. S. Bystroń: „zapraszanie, często natarczywe, czasem nawet przymuszanie gości do nadmiernego jedzenia”. Coraz powszechniej uważa się, iż nie wypada zmuszać gości do jedzenia, ale – o zgrozo! w wielu domach ciągle jeszcze stosuje się prynukę przy piciu alkoholu.

swieta.jpg

Prawie każdy z nas ulega przed świętami tradycyjnej gorączce. Towarzyszy zwłaszcza zakupom (żeby czegoś nie zabrakło na świątecznym stole). W efekcie po przyjściu do domu odkrywamy, że w koszyku jest więcej produktów niż naprawdę potrzebujemy. W wielu domach przed Bożym Narodzeniem wydaje się na żywność dwa razy więcej niż zwykle, często przekraczając dochody miesięczne. Skąd, zatem bierzemy środki na ten cel? No cóż, w miesiącach poprzedzających święta rezygnujemy z wielu innych zakupów, czasami podejmujemy dodatkową pracę, nad którą ślęczymy wieczorami, a wszystko po to, aby zasiąść przy suto zastawionym stole. A po świętach jesteśmy zmęczeni nie tylko wzmożoną krzątaniną, ale także długimi godzinami spędzonymi na ucztowaniu i z niechęcią myślimy o najwykwintniejszych nawet smakołykach.

Te nasze przedświąteczne i świąteczne szaleństwa próbujemy sobie w jakiś sensowny sposób wytłumaczyć. Najczęściej powołujemy się na tradycję, według której powinniśmy dostosować się do oczekiwań otoczenia, rodziny. Nierzadko przy tym zapowiadamy, że to już ostatni raz, że nigdy więcej nie ulegniemy temu szaleństwu i skończymy z objadaniem i używaniem trunków.

Świeta

Za rok – jak zwykle, jest dokładnie tak samo! Postanowienie, że w naszym domu nie będzie takich obfitych świąt jak u rodziców, że nie można dopuścić by wszystko obracało się wokół kuchni i stołu, okazuje się tylko pobożnym życzeniem. Biedna pani domu bezustannie się krząta, podgrzewa, podaje, zmienia nakrycia i nie ma kiedy porozmawiać ze swoimi gośćmi.

Zastanówmy się nad tym, czy rzeczywiście tak musi być. Czy powinniśmy być bezkrytyczni nawet wobec tradycji, które nie służą naszemu zdrowiu. Współczesna wiedza o żywieniu, a także moda na zdrowy styl życia powinny skłonić nas do powściągliwości przy świątecznych zakupach i potem przy stole. Nie mamy na co dzień zbyt wiele czasu na posiłki w gronie całej rodziny, dlatego zadbajmy o świąteczną oprawę przyjęć, miły uroczysty nastrój, ale jedzmy z umiarem.

Polacy obchodzą uroczyście święta Bożego Narodzenia, obecnie jednak najlepiej czują się odizolowani od innych, zamknięci we własnym mieszkaniu - alarmują socjologowie. Niestety zjawisko to nasila się z roku na rok. Nie wszyscy hołdują tej zasadzie. Są i tacy dostrzegający potrzeby innych niosąc pomoc. Ilu z nas, żyjących w społeczeństwie przeżywa prawdziwe dramaty. Większość nie obnosi się z nimi. Spróbujmy dostrzec, może nawet za ścianą naszego mieszkania, samotnego sąsiada, rodzinę, która często nie z własnej woli znalazła się w takiej, a nie innej sytuacji. Będąc w lepszym położeniu w miarę naszych potrzeb nie wstydźmy się im pomóc. Często drobny gest, życzliwość sprawi, że zarówno Ci potrzebujący, jak i my poczujemy się lepiej.

(red)

Świeta

Zapisz

  1. 23 grudnia 2012  12:11   Te filozof gdybyś czytał ...   anonim

    Te filozof gdybyś czytał nie tylko tytuł, to byś nie miał wątpliwości

    0
    0
    Odpowiedz
  2. 23 grudnia 2012  11:16   Już w tytule jest powazny błąd   Seth

    to nie jest noc w którą narodziło sie dzieciatko Jezus. Te świeta to zawłaszczone przez katolików swieto przesilenia zimowego. Od tych dni noc staje sie krótsza, a dzień dłuższy.

    0
    0
    Odpowiedz