
- O tych wielkich sprawach lepiej się śpiewa niż mówi - przyznał w finale koncertu. W kolejnych tekstach odkrywał owe recepty na współczesny patriotyzm. Ot choćby taką: - mieć dzieci i wychować je na dobrych ludzi. Kilkakrotnie podczas koncertu powtarzał, że współczesna młodzież nie jest zła, tylko brakuje im wzorców. W wielu otworach aż gęsto było od ran i blizn - z Katynia czy Wołynia. Ale Makowiecki nie ograniczał się tylko do martyrologii - wraz z żoną Bożeną zaprezentował też kilka ciepłych ballad. Po koncercie chętnie składał autografy na dwóch swoich płytach.
(ro)

odpowiedz