Nauka o żywieniu ma „ciemną stronę”?

Trudno znaleźć dzień, w którym nie pojawiałyby się w mediach nowe wiadomości o żywności i żywieniu. Dla przykładu: „cudowne diety” stają się tak samo „cudownym” tematem na pierwsze strony gazet.

Aby mieć energię i zachować zdrowie, potrzeba naturalnego pożywienia – to prawda powszechnie znana, jednak jak się okazuje – w praktyce potrafi nastręczyć trudności.   |  fot. red.

A ponieważ to co jemy i pijemy dotyczy każdego z nas – są to tematy niezwykle nośne. O ile czasem trudno jest przebić się przez fachowy żargon i właściwie rozpoznać jakich zmian w żywieniu powinniśmy dokonać aby poprawić własne samopoczucie i zdrowie, to istnieją sposoby pozwalające rozpoznać, czy dana informacja ma podstawy naukowe i czy jest dla nas przydatna. 

Dla wielu osób często rodzina, przyjaciele i znajomi, stanowią źródło informacji o żywieniu. Jednak tak naprawdę - w obecnych czasach – głównym źródłem tych informacji są media oraz internet. Jest to niezliczona ilość gazet, magazynów, programów telewizyjnych i radiowych oraz ogromna liczba stron internetowych poświęconych żywieniu i zdrowiu Informacje te często są nadmiernie upraszczane, pozbawione kontekstu a nawet po prostu nieprawdziwe.

Jak zatem rozpoznać czy informacja jest wiarygodna?

Dziennikarze często muszą dokonywać skracania i upraszczania informacji, aby zabrzmiały one dobrze w kontekście całego artykułu. Te zabiegi mogą czasami prowadzić do przeoczenia ważnych aspektów. Artykuły mogą podawać nieprecyzyjne, uproszczone informacje lub informacje w złym kontekście, bez podawania danych źródłowych. Tymczasem czynniki te są bardzo ważne do oceny, czy informacja w ogóle może nas dotyczyć. Odnosi się to zwłaszcza do informacji o nowych odkryciach naukowych.

Ważne jest też zweryfikowanie źródła informacji. Czy badanie zostało opublikowane w uznanym piśmie ? Czy było recenzowane przez ekspertów z danej dziedziny ? Czy autor jest godny zaufania ? Czy sprawozdanie z badania jest zgodne z zaleceniami towarzystw naukowych lub agencji rządowych ?

Zwłaszcza informacje rozpowszechniane przez internet wymagają dokładnego  sprawdzenia. Dzisiaj przecież każdy może otworzyć własną stronę internetową a sieć pełna jest informacji fałszywych, oszukańczych czy wręcz szarlatańskich. Ale oczywiście w internecie można też znaleźć informacje oparte na rzetelnej wiedzy. Warto jednak pamiętać, że wiele tekstów służy tylko reklamie promującej sprzedaż produktów spożywczych lub idei różnych grup politycznych i ideologicznych.

Zalecenia żywieniowe nie zmieniają się z dnia na dzień

Wnioski z badań w dziedzinie żywności i żywienia, podobnie jak w większości innych dziedzin wiedzy, podlegają stopniowej ewolucji. Dlatego zalecenia dotyczące prozdrowotnego stylu życia nie zmieniają się z dnia na dzień. Muszą one być oparte na wielu rygorystycznie prowadzonych badaniach naukowych, ich wyniki muszą być powtarzalne w badaniach przeprowadzanych przez niezależne grupy badaczy, a wnioski wszechstronnie przedyskutowane.

1

Bądź ostrożny w przypadku następujących informacji:

1. Zaleceń, które obiecują szybkie spełnienie obietnic;

2. Ostrzeżeń przed niebezpieczeństwem przyjmowania jakiegoś produktu spożywczego lub rodzaju diety;

3. Stwierdzeń, które brzmią zbyt pięknie aby były prawdziwe;

4. Prostych wniosków wynikających ze złożonych badań;

5. Zaleceń żywieniowych podawanych na podstawie pojedynczych badań;

6. Dramatycznych stwierdzeń, których nie popierają uznane organizacje naukowe;

7. List „dobrych” i „złych” produktów spożywczych, jeżeli nie zostały one dokładnie przebadane;

8. Zaleceń przygotowanych w celu promocji sprzedaży jakiegoś artykułu spożywczego a zwłaszcza suplementu diety;

9. Zaleceń opartych na badaniach, które nie były recenzowane;

10. Zaleceń opartych na badaniach, które nie brały pod uwagę zróżnicowania pomiędzy poszczególnymi osobami i grupami.

Moje osobiste spostrzeżenia

Wszystko, czego nauczyłam się w trakcie studiów oraz doświadczyłam podczas pracy w służbie zdrowia, ma niewiele wspólnego z tym co obserwuję obecnie. Dziś wiem jak wygląda zakulisowa działalność instytucji lub firm - a nawet rządu - zajmujących się zdrowiem społeczeństwa. Niezależnie od tego, czy działalność ta ma miejsce w zrzeszeniach naukowych, salach konferencyjnych rządu czy kręgach przemysłu spożywczego – jej głównym celem niekoniecznie jest poprawa stanu zdrowia społeczeństwa. Zdaję sobie sprawę, że są to „mocne słowa” – czy jednak nieprawdziwe ?

Są ludzie, którzy zajmują bardzo wpływowe stanowiska w rządzie i na uczelniach, odgrywają rolę ekspertów w dziedzinie nauki o żywności i żywieniu, lecz stanowi to tylko przykrywkę dla ich prawdziwej działalności, polegającej na torpedowaniu otwartej i szczerej polemiki naukowej. Być może uzyskują znaczne korzyści osobiste za wspieranie interesów potężnych firm spożywczych i farmaceutycznych, a może są uprzedzeni do poglądów nieprzychylnych tym gałęziom przemysłu.

Dla mnie charakterystyczne jest to, że często różnego rodzaju akcje prozdrowotne -  związane z żywieniem - sponsorują duże koncerny spożywcze lub firmy zajmujące się produkcją suplementów diety. I wygląda to m.in. w ten sposób, że: jedne „tuczą” społeczeństwo, a drugie „odchudzają” je !  A tak naprawdę zarówno jednym jak i drugim zależy tylko na … zysku !  Warto więc wiedzieć, że w takich akcjach główną rolę odgrywają pieniądze i ochrona własnych interesów. W tej grze o pieniądze wydawane przez nas na żywność i zdrowie biorą udział silni zawodnicy.

Poszczególne firmy oczywiście robią co mogą, aby sprzedać swoje produkty. Wykorzystują wszystkie dostępne metody, aby zwiększyć ich atrakcyjność. Jednym ze sposobów na osiągnięcie tego celu jest oznajmienie, że sprzedawane produkty niosą ze sobą korzyści zdrowotne. Jednocześnie firmy te muszą chronić swoje produkty, aby nie zostały one uznane za niezdrowe. Jeśli bowiem produkt zostanie powiązany np. z rakiem lub inną chorobą, korzyści i dochód przepadną. No i tu warto zadbać o pozytywną opinię uznanego „eksperta”, nawet kosztem dużego nakładu finansowego. A co na to „ekspert” ?  Często tego, o czym wie prywatnie, po prostu nie ujawni publicznie.

W przypadku polskich instytucji naukowych, tylko raz spotkałam się z oświadczeniem IŻiŻ, dotyczącym suplementów diety o przeznaczeniu dla osób otyłych pragnących utracić tłuszczową masę ciała, które brzmiało: „Powoływanie się na pozytywne opinie, rekomendacje lub logo Instytutu w pojawiających się materiałach reklamowych dotyczących - suplementów diety o przeznaczeniu dla osób otyłych pragnących utracić tłuszczową masę ciała - następuje bez wiedzy i zgody Instytutu oraz stanowi naruszenie dóbr osobistych Instytutu”.

Cenię sobie to oświadczenie tym bardziej, że jestem stosunkowo częstym uczestnikiem szkoleń prowadzonych przez IŻiŻ., a ponadto należę do warszawskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Dietetyki, który ściśle współpracuje z IŻiŻ.

Podsumowanie

Ten tekst jest niejako odpowiedzią na komentarze zawarte pod moim artykułem dotyczącym zakupu… śmietany. Wiem, że tak naprawdę w dużym stopniu odbiega on od tamtejszego tematu, ale uznałam, że warto przybliżyć naszym internautom fakt, iż zarówno wielkie koncerny spożywcze jak i rząd udają tylko, że nie widzą dowodów naukowych ani milionów Polaków, którzy cierpią  z powodu chorób związanych z odżywianiem. Nasz rząd nie tylko nie potrafi ugasić pożaru, lecz często sam wznieca płomienie.

Opr. Sabina Budkiewicz

Poradnia dietetyczna NZOZ Gemini

Zapisz

  1. 26 września 2013  19:12   podadnik (1)   podadnik

    Dziś wiem jak wygląda zakulisowa działalność instytucji lub firm - a nawet rządu - zajmujących się zdrowiem społeczeństwa. Niezależnie od tego, czy działalność ta ma miejsce w zrzeszeniach naukowych, salach konferencyjnych rządu czy kręgach przemysłu spożywczego – jej głównym celem niekoniecznie jest poprawa stanu zdrowia społeczeństwa. Zdaję sobie sprawę, że są to „mocne słowa” – czy jednak nieprawdziwe święte słowa ale za taki artykuł jak wyjdzie poza nasze podwórko kariery pani nie zrobi koncerny są już wszędzie życze pani najlepszego

    0
    0
    Pokaż/ukryj odpowiedzi
    Odpowiedz
    • 27 września 2013  07:14   Kariera ?   Sabina Budkiewicz

      Tak się składa, że w moim wieku o karierze już się nie myśli. Ja już niczego nie muszę - muszę jedynie ...umrzeć ! Wkrótce wybieram się na konferencję zorganizowaną przez komisję medyczną Polskiego Komitetu Olimpijskiego poświęconą żywieniu ludzi aktywnych. W związku z tym od kilku dni otrzymuję na swoją pocztę wiele zaproszeń do odwiedzenia stoisk różnego rodzaju firm, prawdopodobnie sponsorujących konferencję. Zachęca się mnie m.in. do bezpłatnego zbadania poziomu witaminy D3 oraz relaksu na fotelu z automatycznym masażem przy ... pysznej kawie. Obiecuje mi się też: "znaleźć odpowiedź na każde pytanie dotyczące terapii enzymatycznej oraz prawidłowego odżywiania podczas treningów"; "niespodziankę w postaci karty rabatowej na zakupy w naszych sklepach internetowych"; "degustację naszych produktów", etc. etc. No i czyż nie kuszące są te propozycje ? A więc już mam dylemat: co wybrać ? Czy biegać od stoiska do stoiska, czy może jednak brać udział w wykładach zawartych w programie konferencji ? - zwłaszcza, że zapowiadają się bardzo interesująco. Jak widać bardzo różne są interesy uczestników konferencji oraz firm ją sponsorujących. Dla tych ostatnich każde miejsce i czas są dobre by zdobyć choćby potencjalnego klienta. Takie czasy ...

      0
      0
  2. 26 września 2013  09:29   Od pewnego czasu zaczęłam ...   czytelniczka

    Od pewnego czasu zaczęłam czytać Pani materiały, są bardzo ciekawe i pozwalają nieco inaczej spojrzeć na zagadnienie żywienia, dziś zalatani nie przykładamy do tego wagi, a szkoda, bo później możemy żałować.

    0
    0
    Odpowiedz