
W trakcie mijania z innym pojazdem doszło do wyrwania całej osi z kołami z ciągniętej przyczepy najeżdżającego z naprzeciwka auta (od strony Łęga). W konsekwencji oś z impetem uderzyła w przód eskorta. - To był moment. Nie mogłem nic zrobić. Pamiętam, że poczułem uderzenie i od razu maska wpadła na przednią szybę. W jednej chwili straciłem widoczność. Jechałem ok. 90 km/h, dlatego udało mi się bezpiecznie zatrzymać auto na poboczu – mówi kierowca forda. - Miałem dużo szczęścia. Okazało się, że jedno koło uderzyło centralnie w przód mojego samochodu, a drugie w drzwi od strony kierowcy. Następnie cała oś wylądowała w przydrożnym rowie. Aż strach pomyśleć co by się stało gdyby oś wpadła bezpośrednio na przednią szybę – wyznaje czerszczanin. Kierowca osobowego auta na przyczepce przewoził skuter wodny. Przyczepka mieszkańca powiatu starogardzkiego posiadała aktualne badania techniczne.
T.O.
odpowiedz