
Dwa koksowniki funkcjonują już na targowiskach przy ul. Młodzieżowej i Angowickiej. Jutro będą dwa kolejne - na Starym Rynku oraz przy jednym z przystanków na Placu Jagiellońskim. - Pomysł zrodził się na początku tygodnia, gdy zaczęliśmy wszyscy odczuwać siarczysty mróz - mówi Edward Pietrzyk, zastępca burmistrza Chojnic. - Inicjatywa wyszła od kilkorga radnych m.in. Antoniego Szlangi, Renaty Dąbrowskiej i Edwarda Gabrysia. Jak się okazuje, to nie była taka prosta sprawa, lecz w efekcie wykonalna
- Specjalnie zleciliśmy zmontowanie czterech stalowych koksowników, każdy po 70 kg - wyjaśnia Jarosław Rekowski, dyrektor wydziału spraw Komunalnych UM w Chojnicach. - Konstrukcja musi być solidna, żeby żarzący się koks nie spowodował odkształceń metalu. Koszt jednego koksownika to ok. dwieście złotych. Zamówiliśmy pół tony koksu - materiału opałowego, który ma dużą wartość energetyczną. ale jest zarazem najdroższy z węglowego asortymentu i musieliśmy go sprowadzić z Bydgoszczy.
(ro)

odpowiedz