
Na szczęście pogoda dopisała i licznie zgromadzona publiczność mogła wysłuchać takie szlagiery, jak „Motylem jestem”, „Odpływają kawiarenki” czy „By coś zostało z tych dni”. Przed nieodzownymi bisami (potrójnymi!), sporą wiązankę kwiatów wręczył Irenie Jarockiej burmistrz Brus Witold Ossowski. Po koncercie jeszcze wiele minut artystka składała autografy na płytach z jej największymi przebojami oraz na autobiograficznej książce. Zdarzało się także je składać na plakatach dożynkowych. Była też możliwość zrobienia wspólnego zdjęcia. Udzieliła także wywiadu portalowi chojnice.com
Wrażenia po koncercie dożynkowym?
Fantastyczne. Była taka rozśpiewana publiczność, rozbawiona, taka chłonna. Mam nadzieję, że zostawiłam jej dużo wspomnień i miłych wrażeń. Świetnie się bawili. Cieszę się, że tu w końcu do was dotarłam. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę dawać radość, czuć się być potrzebnym ludziom.
Nasz region jest atrakcyjny turystycznie, czy zauważyła to Pani?
Ja kocham Szwajcarię Kaszubską. Wiem jednak, że tutaj są jej obrzeża. Jak jechaliśmy tutaj samochodem, to były przepiękne widoki. Bory Tucholskie są też wspaniałe. Warto tę przyrodę chronić, aby pozostała dla następnych pokoleń.
Jakiej muzyki lubi słuchać Irena Jarocka?
Wolę coś spokojniejszego, delikatnego, coś, co ukoi moje stresy. Jest to muzyka klasyczna, sweet jazz. Z naszych wykonawców lubię słuchać Kasię Kowalską. Jest wielkim talentem. Często słucham także Natalkę Kukulską. Bardzo dobrze, że śpiewa po swojemu, nie naśladuje swojej mamy, ale stara się mieć własny styl. Widzę, że mamy bardzo zdolną młodzież. Jestem pełna podziwu, jak oni śpiewają. Widać, że wychowali się na dobrej muzyce, że mają dostęp do muzyki z całego świata. Chłoną ją, i bardzo dobrze.
Różnica pomiedzy Pani debiutem, a dzisiejszych wykonawców, to chyba nie to samo?
Jest to zupełnie inny świat. Rozpoczynając od techniki nagrań, gdzie ktoś nie potrafiący specjalnie śpiewać, wówczas komputer to wyczyści i poprawi. Jest też chyba teraz większa konkurencja. Trudniej jest teraz wypłynąć. Tak dużo jest teraz młodych śpiewających ludzi. Poza tym wtedy było tylko Polskie Radio. Gdy nagrywało się dla nich piosenkę, to chodziła wszędzie. Teraz można nagrać wiele pięknych piosenek, ale jeśli nie zainteresują dwóch największych stacji – RMF i Radia Zet – to piosenka nie przebije się. Mnie, i zapewne także wielu ludziom, brakuje piosenek o przystępniejszej melodyce z mądrymi tekstami.
Który swój przebój darzy Pani największym sentymentem?
Trudno powiedzieć, gdyż miałam ich tak wiele. Parę lat temu odkryłam na nowo piosenkę „Ty i ja, wczoraj i dziś”. Niedawno odbył się europejski konkurs na piosenkę wszechczasów, i ta właśnie piosenka znalazła się w jego finale. Cieszę się z tego bardzo. Ma ona niezwykłą muzykę. Wszystko jest w niej tak logicznie ułożone, ma tę duszę, ulotność, piękny tekst. Wszystko w niej do siebie pasuje.
Dziękuję za rozmowę
rozmawiał (je)
odpowiedz