
Po skończeniu wieku juniora starszego – jak wszyscy – nie dostał się do pierwszej drużyny Chojniczanki. Niewęgłowski rozpoczął w Gdańsku studia, ale nie dostał też pozwolenia od trenera na wspólne (2 - 3 w tygodniu) treningi z Chojniczanką i zaczął poszukiwania nowego klubu. I tak trafił do drugoligowego Bałtyku Gdynia.
- To prawda, byłem na treningu Bałtyku, graliśmy wewnętrzną gierkę. Wszystko jest pozytywnie, nawet bardzo. Trener jest zainteresowany moją grą, a wszystko powinno się wyjaśnić w ciągu najbliższym dwóch tygodni – mówi piłkarz. Być może dostanie on szansę w drugoligowym Bałtyku i 9 maja zagra w Gdyni przeciwko swojej byłej drużynie.
A swoją drogą szkoda, że trener Grzegorz Kapica nie chce dać szansy kilku juniorom, chociażby na wspólne treningi z pierwszą drużyną. Na pewno wpłynęłoby to mobilizująco na pozostałych młodych piłkarzy z Chojnic i okolic. Tym bardziej, że on sam osiągnął w piłce seniorskiej wiele (król strzelców I ligi), nie grając wcale jako junior w klubie (tylko raz „na lewo”, ale na bramce).
(olo)
odpowiedz