Biologia w Baszcie Nowej. Czyli Trzebiatowski sprzed lat

W Baszcie Nowej przez dwa tygodnie można oglądać prace Janusza Trzebiatowskiego sprzed czterdziestu lat. Dziwne, nie chciały się zestarzeć.

Z lewej Janusz Trzebiatowski, obok Thuy Tran Dinh gratuluje mu wystawy.   |  fot. Maria Eichler

Artysta, którego chojniczanom przedstawiać nie trzeba, bo wraz ze swoją kolekcją w baszcie na Sukienników wrósł już w krajobraz miasta, co roku pojawia się raz lub dwa w Chojnicach i uchyla rąbka swojej twórczości. A ta jest bogata, więc jest co podziwiać. Oglądaliśmy więc już m.in. zarówno obrazy, jak i medale, znaczki i odznaki. Teraz skromna ilościowo wystawa malarstwa pt. „Forma biologiczna” pomieściła się na jednym z pięter Baszty Nowej.

Pulsujące życie

Obrazy pochodzą z lat 80. Ich abstrakcyjna forma nieuchronnie przywołuje skojarzenia z cielesnością. Wszystkie te krągłości, wypustki, wgłębienia, pogmatwane i skotłowane kształty kipią kolorem, jak to u Trzebiatowskiego. Pulsują erotyką i zmysłowością. Chciałoby się dotknąć i sprawdzić, czy jest tam życie...

O malarstwie Trzebiatowskiego mówił na wernisażu sekretarz miasta Robert Wajlonis, który podkreślił, że krakowsko - chojnicki mistrz to światowa klasa, bo jego prace można znaleźć w muzeach na całym niemal globie i jest zaszczytem dla Chojnic, że wystawia też w rodzinnym mieście. Nawiązał do teorii czystej formy Witkacego i zauważył, że artysta twórczo tę koncepcję przemodelował.

Portret, akt, erotyka

Sam artysta za wiele o wystawie nie powiedział. Tradycyjnie już zaznaczył, że wszystko, co robi, to dług spłacany ziemi, z której się wywodzi. I że kaszubskie korzenie to jego cenne dziedzictwo. Ma oczywiście plany. Marzy o kilku cyklach i kilku wystawach – portretu, aktu i erotyki. Ta ostatnia miałaby brać pod uwagę wciąż jeszcze dającą o sobie znać pruderię, żeby broń Boże nikogo nie zgorszyć...

Czy się to Trzebiatowskiemu uda, jest wątpliwe, skoro nawet jego bardzo niewinne obrazy bywają interpretowane bardzo „seksualnie” i się kojarzą...Gdy więc na dobre zmierzy się z erotyką jako taką, to pewnie nawet abstrakcyjna forma nie stanie się zasłoną dymną... Ale na to musimy jeszcze poczekać. Malarz jest dobrej myśli i za chwilę wybiera się do Warszawy, gdzie będzie wystawiał swoje prace aż w trzech miejscach, w tym w Muzeum Niepodległości.

Tekst i fot. Maria Eichler

Zapisz

  1. 6 grudnia 2018  16:11   Dla chamów to jest pijalnia ...   Realista

    Dla chamów to jest pijalnia piwa, a nie sztuka, to chyba jasne?

    1
    0
    Odpowiedz
  2. 6 grudnia 2018  16:06   Fajna impra   anonim

    Ale nie dla nas klasy robotniczej bleeeee

    2
    1
    Odpowiedz
  3. 5 grudnia 2018  23:31   Żenada (1)   Hołota

    Żenada, żenada, żenada! Znowu za ratuszowa pieniążki toważystwo wzajemnej adoracji. Szlachta się bawi a hołota...

    5
    5
    Pokaż/ukryj odpowiedzi
    Odpowiedz