
Ponadto żony zostawią w Parku Wodnym, a na trybunach zasiądą z latoroślą. Takimi argumentami udało im się przekonać Arseniusza Finstera, że nie będą stwarzać zagrożenia na stadionie Chojniczanki. Dostali pozwolenie na zajęcie miejsca na głównej trybunie, a nie w „klatce” dla przyjezdnych. Burmistrz Arseniusz Finster na zadane pytanie „dlaczego klub Chojniczanka odmawiał sprzedaży biletów kibicom Zawiszy, mimo, że tydzień wcześniej zapraszał ich do Chojnic na mecz – odpowiedział: „To oświadczenie nie dotyczyło realizacji meczu, sprzedaży biletów, a dialogu, który prowadziłem w internecie. Zarzucano mi tam, że wszystkich kibiców nazwałem durniami. Tak nazywam tych, którzy niszczą własny stadion. Ale powiedziałem, że normalnych kibiców zapraszamy. Jeżeli stanowisko prezesa Macieja Polasika jest takie, że generalnie nie wpuszcza, to jest jego decyzja. On odpowiada za bezpieczeństwo na stadionie.” Kolejne pytanie brzmiało: „Czy popiera Pan takie stanowisko klubu?” – „Nie, bo to jest nienormalna sytuacja. Natomiast nie zaryzykuję sprzedaży na dowód osobisty biletów mieszkańcom Bydgoszczy. Generalnie boimy się tego meczu. Staramy się zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom Chojnic, którzy przyjdą na ten mecz. Jest aprobata ratusza dla decyzji zarządu o niesprzedawaniu biletów mieszkańcom Bydgoszczy, gdyż jest realne zagrożenie, że grupy pseudokibiców będą chciały przeniknąć na stadion.” – stwierdził burmistrz Arseniusz Finster. Prawdę mówiąc, ciężko to zrozumieć.
Na stadionie przy okienku kasy żadnej informacji, że bilety nie będą sprzedawane mieszkańcom Bydgoszczy. Przy kasie oświadczyłem, że jestem z Bydgoszczy i chciałbym kupić bilet na jutrzejszy mecz. „W zasadzie nie mogę tego zrobić, ale dobrze panu z oczu patrzy (dziękuję! – JE) i w drodze wyjątku mogę panu bilet sprzedać. Tylko nie mogę dać gwarancji, że jutro na bramie pana wpuszczą.” – usłyszałem od miłej pani kasjerki. Na stronie internetowej klubu nadal nie ma informacji, że zarząd Chojniczanki decyzję PZPN o zakazie wyjazdu zorganizowanych grup kibiców Zawiszy zinterpretował, jako zakaz wstępu wszystkich kibiców tego klubu na mecz. Od 1.09. na stronie fanklubu Zawiszy umieszczona jest taka informacja: „Do Chojnic nie jedziemy. W najbliższą sobotę tj. 4 września nasi piłkarze grają w Chojnicach z miejscową Chojniczanką. Niestety, z wiadomych względów wyjazd na to spotkanie zostaje odwołany. Jednocześnie informujemy, że do Chojnic nie ma wyprawy w barwach klubowych na własną rękę.”
Równolegle w naszym mieście temperatura rośnie. Policja w dniu meczu zapewne postawi na drogach dojazdowych specjalne patrole wyłapujące samochody i autobusy na bydgoskiej rejestracji. Ulica Okrężna, aby „ułatwić” dotarcie na stadion, będzie zamknięta. Niektórzy właściciele punktów handlowych na Rynku dostali zalecenie zamknięcia od 14.00 swego biznesu. W kontekście ostatnich wydarzeń na stadionie Zawiszy nie wydaje się to dziwne, tym bardziej, iż znane powiedzenie mówi, że przezorny zawsze ubezpieczony. Lepiej zrobić to zawczasu, niż później lamentować i szukać winnych.
(je)
odpowiedz